Posts Tagged ‘jestem frajerem’

Ten tekst ma na celu podzielenie się doświadczeniem związanym ze złą obsługą w Orange i ich nieczystymi praktykami. To przestroga dla innych – nie dajcie się w podobny sposób podejść. A może ktoś mi podpowie prosty i skuteczny sposób wymuszenia na Orange egzekwowania moich praw?

Jestem niezadowolony. Jestem naciągnięty, Orange mnie namówił na coś, czego nie potrzebowałem, oferując przy okazji zniżkę na innej usłudze, ofertę przyjąłem, a zniżki nie dostałem. A to wszystko po ponad 16 latach korzystania z ich usług, namówienia również żony na korzystanie z Orange (to już pewnie z 10 lat), dzieci w pre-paid też w Orange… ale to już nie tak długo. Tylko do końca naszych aktualnych umów. Ani chwili dłużej.

Nie pierwszy raz konsultant z Orange chciał mi wcisnąć internet mobilny z tabletem (lub bez). Tym razem jednak – na moją uwagę – że nie potrzebuję, że dziękuję – dorzucił do tego propozycję obniżenia abonamentu na koncie mojej żony (zupełnie oddzielne konto). Obniżenia abonamentu i jeszcze skrócenia czasu trwania umowy. Szybkie przeliczenie sumy opłat – wykonaliśmy to razem z konsultantem podczas rozmowy – i faktycznie – wychodzi korzystnie. To czemu nie?

„Przyzna pan, że to dobra oferta” – pyta w rozmowie konsultant, gdy już sobie podliczyliśmy. Owszem, w sumie korzystna. Gdyby tylko była prawdziwa. Nie była.

Najpierw przyszła umowa dla mnie – na ten niechciany internet mobilny. Mam działalność gospodarczą, więc prawo odstąpienia dla umowy zawieranej na odległość mi nie przysługuje, o ile się orientuję. Więc na szybko przeglądam warunki umowy – zgadza się, więc podpisuję, kurier podpisaną umowę zabiera.

Kilka dni później kurier przyniósł umowę dla żony. Wracam do domu, oglądam – a tam data umowy zupełnie nie taka jak się z konsultantem umawiałem. Wydłużona o ponad rok w stosunku do ustaleń.

No to reklamujemy aneks żony. Po drugim zgłoszeniu Orange reklamację przyjmuje, aneks dla żony cofa (sama historia reakcji Orange na nasze reklamacje to temat na oddzielny wpis). A ja zostaję z internetem mobilnym, o którym wyraźnie w rozmowie z konsultantem mówiłem, że nie potrzebuję i wezmę tylko ze względu na zmianę warunków dla żony, bo tak będzie w sumie dla nas korzystnie.

Mojej reklamacji Orange nie uznaje. Dostałem odpowiedź, że warunki internetu mobilnego się zgadzają, brak podstaw do uznania reklamacji. I że ich nie obchodzi z jakiego powodu się na ten internet zdecydowałem (choć to wyraźnie w rozmowie z konsultantem zaznaczyłem!). Podpisałem i już. Płać i płacz.

A dlaczego miałem nie podpisać? Liczyłem w dobrej wierze, że żona dostanie takie warunki, jak z konsultantem ustaliłem, że wszystko będzie OK. Nie wziąłem pod uwagę sytuacji, że przyślą aneks do innych warunków, których zaakceptować się nie opłaca. No i co gorsza, że będą odmawiać uznania tej oferty za łączoną – za pakiet.

Z ostatniego pisma do mnie od Orange wynika, że już nie mam co reklamować, pisać do nich – sprawa dla nich zamknięta, mogę sobie z tym iść do sądu jak mi się chce, Orange mi już nie odpisze.

Do sądu mi się sprawy zgłaszać nie chce, ale nagłośnić ją – opublikować ku przestrodze w wyniku mojego niezadowolenia – sobie nie odmówię. Gdzie jeszcze mogę to ostrzeżenie wrzucić? Może do jakiejś instytucji broniącej praw konsumentów to wysłać? Wszelkie podpowiedzi mile widziane.

Aktualizacja:

Dzwonili dziś (2013.11.04) do mnie z Działu Interwencji Orange. Faktycznie – po przesłuchaniu ponownym zarejestrowanych rozmów z konsultantem wyszło, że oferta była łączona, więc powinna być anulowana. Jest tylko jedno „ALE” – konsultant był z firmy Ramsat – partnera Orange i Orange musi się jeszcze porozumieć z nimi, żeby też Ramsat uznał anulowanie mojej umowy. Jak wyjaśnił mi dziś pan z Działu Interwencji – chodzi o gratyfikację dla Ramsat – jeżeli uznają, że źle przygotowali umowę dla mnie i ją anulują, to Ramsat nie dostanie za to zapłaty od Orange. Nie wiem dlaczego powinno mnie to interesować – wydaje mi się, że to wewnętrzne sprawy rozliczeń Orange z partnerami, no ale zobaczymy – jutro mają dać mi znać z Orange jakie jest stanowisko Ramsat i na czym stanęło…

Aktualizacja2:

Hmmm, wczoraj (2013.11.04) w rozmowie z konsultantem z Działu Interwencji wyraźnie zaznaczyłem, że dziś od 12:00 do 16:00 będę na spotkaniu i nie będę mógł rozmawiać. Konsultant zadeklarował, że zadzwoni przed 12:00, bo pracuje do 14:00, więc po 16:00 już nie da rady. No i nie zadzwonił. Dzwonił dziś do mnie ktoś o 15:40, ale nie wiem czy z to Orange, bo to był numer zastrzeżony, a ja nie mogłem odebrać. No ciekawe co będzie dalej…

Aktualizacja3:

Dostałem właśnie (2013.11.06) info z Orange, że sprawę rozpatrzyli pozytywnie – uznają moje odstąpienie od umowy na internet mobilny (jednak była to oferta łączona jak od początku w reklamacji do Orange pisałem). Ma być korekta rachunków, czyli to co zapłaciłem za ten dodatkowy abonament za internet będzie nadpłatą na moim koncie. No i obyło się bez sądu czy innych instytucji.

Kolorową bitmapką brzydszych ikonek nie ukryjesz

Kolorową tapetą brzydszych ikonek nie ukryjesz

Uwaga: może zainteresuje Cię też – kolejny wpis z serii, tym razem o potencjalnym problemie z bezpieczeństwem związanym z brakiem scentralizowanej kontroli Google’a nad wersjami Androida, natomiast więcej o smartfonach i appfonach: w kategorii SmartPhone & AppPhone.

Jak już wiele razy (przy prawie każdej możliwej okazji, a nawet i bez okazji) żaliłem się na Buzzie – rozczarowany jestem po zmianie telefonu z iPhone 3G na Samsunga Galaxy S.

Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne i pewnie oglądając filmy na YouTube, czy nawet testując przez chwilę Samsunga np. w salonie, można stwierdzić że to fajny telefon.

Bo to jest fajny telefon, ale są jeszcze fajniejsze. Ważne jest z czym go porównujemy. Jeżeli z jakąś Nokią, LG, innym Samsungiem, jakąkolwiek komórką bez nowoczesnego systemu operacyjnego, a nawet inną komórką z Androidem – to raczej będzie wypadał bardzo dobrze.

Sprzętowo jest to najmocniejsza komórka dostępna na naszym rynku, porównywalna z HTC Desire i iPhone 4. Jednak sprzęt bez dobrego oprogramowania jest bardzo słabo użyteczny. Zatem pomarudzę teraz na oprogramowanie, problemy sprzętowe Samsunga zostawię na koniec wpisu (tak, tak! są problemy – nie mniejsze niż w iPhone 4!). (więcej…)

ZielonePudelko.pl - ratuj się kto może

ZielonePudelko.pl - ratuj się kto może

Czasem coś polecam i czasem odradzam. Dziś zdecydowanie dwa produkty, które odradzam!

Naciąłem się, okropne, uwaga, unikać, strata pieniędzy!

Co ciekawe – są to produkty zapakowane elegancko, nowocześnie, atrakcyjnie. Aż chce się uwierzyć, że to co narysowali czy napisali na opakowaniu to sprawdzi się w środku. Wielkie rozczarowanie.

Na stronie grześkowiaka (aż sobie założył domenę ZielonePudelko.pl na te swoje „surówki”) czytamy:

Zielone Pudełko.pl pozwoli Tobie być fit i jeść zdrowo wszędzie tam, gdzie akurat jesteś.

No między innymi takie kwiatki tam są. Otóż -jest się super fit, bo wszystko ląduje w śmietniku. Żona się dziś skusiła, a dowiedziałem się o tym sam, bo nie dała rady zjeść nawet połowy (choć się zawzięła, chyba chcąc być fit). Tak dokładnie to było to zielone pudełko z serem Feta i sosem Vinegret.

Tak jak domena ZielonePudelko.pl jest ściemą – przekierowuje do surowki.pl, tak samo pudełko też przekierowuje do kibla, a w najlepszym razie – śmietnika. Odruch wymiotny!

Łosoś po hawajsku Graala - nie warto

Łosoś po hawajsku Graala - nie warto

Drugi produkt, który już tak ostrych odruchów nie wywołuje (dałem radę spożyć całe) to Łosoś po hawajsku od Graala. Pamiętajcie – jeżeli tego typu produkt, to tylko „po meksykańsku” jest zjadliwy. Zgodnie z zasadą „zapłaciłeś to żryj” zmusiłem się i zjadłem całego hawajskiego łososia, ale Wam nie polecam zdecydowanie! Męczyłem się z nim…

Oczekiwałem jakiegoś smaku z ananasami czy kokosem, coś egzotycznego – może miałem podświadomie na myśli pizzę hawajską. A to było ledwo łososiowe i ledwo zjadliwe. Też nie polecam.

a może odrobinę spamiku w puszce?

a może odrobinę spamiku w puszce?

Tak jak szewc bez butów, tak u nas – Kruczek bez Sztuczek chodzi(ł)…

Jakiś czas temu uruchomiliśmy firmowego bloga o fajnej nazwie „kruczki i sztuczki”. Plan mieliśmy (jak zawsze ambitny!) pisać go na bieżąco, wrzucać tam właśnie fajne kruczki i sztuczki.

A tak naprawdę, to uruchomiliśmy go przy okazji… wrzucenia właściwie jednego wpisu, jaki w tamtym momencie chcieliśmy wrzucić – Jak jedną linią poprawić zagnieżdżone video z vimeo – dla iPhone i iPada.

A następnie o blogu w sumie zapomnieliśmy ;-). Oczywiście z braku czasu – przeszkodziły nam intensywne prace nad naqnaq.com itp… Tzn. – my może zapomnieliśmy, boty spamujące – wcale nie.

Dziś – w sumie przypadkowo – wszedłem na firmowego bloga i miałem problem z wczytaniem strony. Nie dziwne raczej, skoro komentarzy (SPAMu) było 3777 sztuk.

Czym prędzej sięgnąłem po Akismet – czyli plugin antyspamowy, jaki WordPress.com ma zainstalowany standardowo do ochrony wszystkich blogów (tego również). Niestety, jak stawia się własnego bloga na swoim hostingu, to Akismet nie jest włączany w standardzie ;-).

Niestety istniejące spamowe komentarze usuwam teraz ręcznie (nie wiem czy da się automatycznie) – na szczęście jest opcja tzw. Bulk Actions – czyli robię to po 100 na raz.

Przy okazji – takiemu spamowaniu poświęcono osobny artykuł w Wikipedii: „Link spam” (inaczej blog spam albo comment spam).

Dwie świnie na urlopie, a ze słońcem nie ma żartów

Dwie świnie na urlopie, a ze słońcem nie ma żartów

Od jakiegoś czasu jestem na urlopie… od dzisiaj bez dzieci (teściowie się zlitowali i przygarnęli).

Jednak postanowiłem ograniczyć tym razem wykorzystanie internetu ;-).

Zresztą w taką pogodę mam przegrzaną bańkę i tak bym nic „mądrego” (jak na swój poziom) nie napisał ;-).

Wesołego Alleluja dla wszystkich!

obstawiamy wynik wyborów?

obstawiamy wynik wyborów?

Ja się jeszcze do lokalu nie udałem, ale jak najbardziej się tam dziś wybieram.

Żałuję, że zapomniałem zrealizować swój pomysł z obstawieniem wyniku wyborów.

Miałem plan postawić pewną sumę, np. 50 zł na tego drugiego – niepożądanego kandydata. Gdyby wygrał (a tego cały czas się obawiam), to miałbym za co upić się na smutno. A jeżeli wygra mój kandydat – to pal licho te postawione 50 zł, bo i tak byłaby radość. Choćby radość z tego, że głupio bardzo zrobi się kilku znanym politycznym oszołomom, którzy tak bardzo są pewni jak to będzie wspaniale za prezydentury ich ukochanego kandydata.

Muszę pamiętać o tym pomyśle i następnym razem udać się do bukmachera ;-).

Przedwyborcza gorączka i nerwówka. Dobrze że to już zaraz koniec! Z tych emocji strzeliłem głupi błąd stylistyczny, sprawiający że cały ten wpis jest bełkotliwy chyba bardziej niż zwykle. Chodzi oczywiście o poczucie złudzenia wyboru (niech będzie – na siłę, że w tytule jest tylko taki skrót myślowy), którego oszołomy nie mają, więc nie mają też dylematów. Tylko wybór wodza sprawi, że coś się zmieni (?) na lepsze!

Podrzucone na Google Buzz

Podrzucone na Google Buzz

Wielu rozsądnie myślących znajomych narzeka, że wybory nic nie zmienią, że i tak to jest tylko złudne wrażenie, że wybieranie coś znaczy (vide obrazek obok) itp.

Zastanawiają się – iść czy nie iść.

Inni rozsądnie myślący gryzą paznokcie i są wyraźnie poddenerwowani spadkiem ich kandydata w sondażach. No cholera – nie wiadomo kto wygra wybory, ja też obawiam się, że nie ten co bym chciał…

O dziwo – kilku znanych mi oszołomów nie ma takich dylematów.

Oni wiedzą, że trzeba iść i zagłosować, wiedzą też na kogo będą głosować. No i jak raz tak się składa, że na tego kandydata, którego bym nie chciał widzieć w pałacu ;-).

A skoro tak, to myślę, że nie należy się wahać, tylko – mimo wszystko – głosować. Powodów jest wiele, choćby i najgłupszy dobry – a pójdę zrobić na złość tym oszołomom, żeby ich ukwakany kandydat nie wygrał ;-).

UPDATE: w momencie gdy kończyłem ten krótki tekst, na poprzedni przyszedł interesujący (?) komentarz. Potwierdza on tylko raczej to o czym powyżej…


Obrazek z krową, wyborem, złudzeniem i rzeźnią podrzucony na Google Buzz przez Przemka Rumika.