Posts Tagged ‘facebook’

my6sense na Androida wygląda bardzo dobrze!

my6sense na Androida wygląda bardzo dobrze!

Jak wiadomo jestem fanem aplikacji na telefony. Dla mnie nie liczą się smartfony, lecz tzw. AppPhone’y – czyli takie nowoczesne smartfony na które jest dostępnych wiele aplikacji, ciągle powstają nowe, a wszystkie dostępne z wygodnego Marketu.

Jako osoba używająca przez ostatnie 2 lata iPhone’a jestem pewnie zepsuty i rozpieszczony przez AppStore i mnogość bardzo dobrze wykonanych aplikacji dostępnych w tymże sklepie. Jest to jeden z moich głównych powodów do narzekań na Androida i Samsunga Galaxy S, na jakiego ostatnio się przesiadłem.

Tak jak jednak wspominałem – liczę na rozwój Androida jako systemu operacyjnego, że będzie coraz lepiej oraz że w sklepie Android Market będzie coraz więcej dobrych aplikacji.

Wydaje mi się, że faktycznie idzie ku lepszemu. Kilka dni temu pojawiła się gra Angry Birds na Androida. Nie lubię tej gry za bardzo, grałem trochę na iPhone, nie zrobiła na mnie wrażenia, znam lepsze, w które grałem znacznie więcej. Jednak to ważne, że wreszcie pojawiły się Angry Birds też na Androidzie, bo to aktualnie jedna z najbardziej popularnych gier. Wielki sukces, wielki zarobek dla twórców. I dobrze. Świetnie, że pokazują, że wchodzą na Androida, może dzięki temu inni developerzy dobrych aplikacji i gier z iPhone łatwiej przekonają się do tworzenia portów swoich gier i aplikacji na Androida, albo wręcz po prostu budowania nowych aplikacji tylko dla Androida.

No i właśnie mamy dziś my6sense na Androidzie. Aplikacja wygląda dobrze, używa jej się przyjemnie – oby więcej takich. Na razie jeszcze nie wszystko działa jak należy (to pierwsza wersja, więc spokojnie), wiesza się to, restartuje itp., ale instalując i uruchamiając tę aplikację na swoim androidowym sprzęcie nie wstydzę się za nią, że gorzej wygląda niż to co pamiętam z iPhone’a. Oby inni twórcy się też tak starali.

Nike+ na razie tylko na iPhone, szkoda

Nike+ na razie tylko na iPhone, szkoda

Na przykładzie tej aplikacji widać czemu tak ważne jest, aby ciągle powstawały nowe aplikacje, dlaczego AppPhone to coś więcej i coś lepszego. Pokrótce – nowy (?) sposób przeglądania strumieni informacyjnych – z RSSów, z Facebooka, Twittera i Google Buzza (to ostatnie sobie szczególnie chwalę jak duży fan Buzza!). Aplikacja ta ma się uczyć co jest dla użytkownika istotne i sortować mu wpisy z tych strumieni po ważności/odpowiedniości (ang. relevance). Wydaje się, że będzie wygodnie. Można by żyć bez tej aplikacji – oczywiście, ale jeżeli będzie ona dobrze robić to co obiecuje, to jednak używanie jej będzie znacznie wygodniejsze niż tradycyjne czytanie w czytniku RSS, oddzielnie z Facebooka, Twittera i Buzza – wszystko razem, najważniejsze na górze. Za jakiś czas ktoś wymyśli kolejną fajną aplikację. Nie chciałbym aby mnie ona ominęła, gdyż używam mniej popularnej platformy mobilnej, na którą twórcom nie chce się robić fajnych aplikacji. Może np. przekonają się twórcy Nike+ – świetnie wyglądającej aplikacji na iPhone? Bo na razie, z tego co wiemy: We have no word so far on when to expect Android, BlackBerry or other apps… Szkoda.

To nic, że gdy kupowałem iPhone’a, to o aplikacjach nie miałem pojęcia – chciałem tylko telefonu z dotykowym ekranem, dobrą przeglądarką i mailem, akcelerometrem, bez klawiatury na sliderze. Używając różnych aplikacji zrozumiałem jak wiele zastosowań może mieć ten gadżet, który noszę cały czas przy sobie, ile jeszcze może on dla mnie zrobić ciekawych rzeczy. Tak jak serwisy i programy na komputerze osobistym, tylko w jeszcze bardziej osobistym wymiarze.

No to powtórzę jeszcze raz – jeżeli chodzi o nowoczesne smartfony, to – parafrazując Clintona, chodzi o:

Aplikacje, głupcze!

Reklamy
Waldemar Pawlak x2 na FB, współdzieli link sam ze sobą

Waldemar Pawlak x2 na FB, współdzieli link sam ze sobą

Tak się kończy niewłaściwe rozumienie profili prywatnych i publicznych na Facebooku. Ja już nie wiem który z tych Waldemarów jest prawdziwy, którego słuchać, na którego głosować… 😉

może nie taki "epic" ten blipowy fail

może nie taki "epic" ten blipowy fail

Dawno temu napisałem kilka słów krytyki o pomyśle zastosowania Blipa w biznesie.

Z okołozawodowej ciekawości obserwowałem wiele profili firmowych (sami chcieliśmy wspierać nasz e-biznes Blipem i innymi „social media”).

Dziś, robiąc czystkę obserwowanych profili na Blipie zauważyłem, że (nie)stety – wychodzi, że miałem rację. Zauważyłem, że większość firmowych profili jakie obserwuję – jest nieaktywna. W najlepszym przypadku wrzucanie na Blipa jest ustawione z np. Twittera (a cholera wie skąd wpis się bierze tam), więc i tak przedstawiciele firmy tu nie siedzą.

Takie wycofanie po angielsku… Ludzie czasem nawet zaczepiają taki porzucony profil, np. Verbeny, ale bez odzewu ;-).

Czy oznacza to, że Blip się to tylko nie sprawdził, a inne serwisy społecznościowe są bardziej skuteczne dla biznesu? Wątpię, choć niektórzy faktycznie uciekli na np. Facebooka. Jednak wydaje mi się (o czym już pisałem), że na podsumowanie korzyści z FB i innych też przyjdzie czas.

Jestem przekonany, że w znakomitej większości przypadków wyjdzie jednak, że koszty takiej obecności są niezerowe, a zyski bliskie zeru – bez sensu.

Jeszcze uśmiechnięci - premiera rynkowa HTC Magic

Jeszcze uśmiechnięci - premiera rynkowa HTC Magic

Założyłem dziś specjalną grupę na Facebooku – w związku z ogłoszeniem na facebookowym profilu HTC Polska, że HTC Magic nie doczeka się u nas aktualizacji Androida (choć gdzie indziej mogą być aktualizacje, a w Polsce HTC Hero też może mieć aktualizację).

Grupa nazywa się adekwatnie do swojej roli: Niezadowoleni z braku aktualizacji dla HTC Magic w Polsce, ma zbierać osoby niezadowolone i pozwalać im na wyrażenie swojego niezadowolenia w jednym wspólnym miejscu.

Zrobiłem też skróconego linka: http://tnij.org/htc_magic_aka_no_update bo chyba możemy teraz nazywać HTC Magic jest sekretną nazwą marketingową dla polskiego rynku, czyli HTC No Update 😉 ?

Zapraszam do dołączania do wspomnianej grupy oraz podsyłania jej znajomym. Niech HTC Polska wie, że nie jest nas 5 osób i że jesteśmy niezadowoleni!

Przy okazji zerknijcie na zdjęcie uśmiechniętych panów na prezentacji HTC Magic – kiedy to było? Ledwo rok temu. Dynamicznie rozwija się oferta telefonów z Androidem od HTC, oj – aż za dynamicznie! Żeby tak szybko zapominać o starych użytkownikach? Granda!

ClickJacking na przykładzie Twittera

ClickJacking na przykładzie Twittera

Niby chcieli opisać atak typu ClickJacking oraz sposób obrony przed nim czyli Framebusting, ale podali też sposoby na ominięcie Framebustingu.

W skrócie ClickJacking to przechwytywanie kliknięć użytkownika poprzez podstawienie na stronie ukrytej ramki z inną stroną do której użytkownik jest prawdopodobnie zalogowany i bezwiednie klika na swoim koncie (np. w [Skasuj konto]) myśląc, że np. gra w idiotyczną gierkę.

Framebusting to w skrócie obrona przed ClickJackingiem polegająca na wyskoczeniu strony z ramki. Np. Facebook tak wyskakuje, Gazeta.pl też (co irytuje jak się jest na wykopie i kliknie w wykop z gazety).

Dalej opisano sposoby w jaki można zniweczyć Framebusting – czyli nie dać serwisowi wyskoczyć z niewidzialnej ramki – czyli to kolejny typ ataku – wspierającego dla ClickJackingu.

Czemu o tym piszę? Bo robię serwisy internetowe i raz chcieliśmy w ramce otwierać Facebooka. Nie, nie w żadnej ukrytej, chodziło o logowanie Facebookiem do naszego serwisu, czyli coś bardzo przydatnego i popieranego przez FB. Ale niestety FB nam wyskakiwało z ramki (czyli Facebook stosuje właśnie Framebusting) i cały koncept szlag nam trafił ;-). A teraz niebezpiecznik.pl podesłał kilka pomysłów dla leniwych umysłowo. Jak jednak nam się zachce przymusić FB do działania po naszemu w ramce – zaczniemy swoje poszukiwania rozwiązania od haseł z niebezpiecznika ;-).

Tak teraz wyglądają moje automatyczne wrzutki z bloga na Facebooka

Tak teraz wyglądają moje automatyczne wrzutki z bloga na Facebooka

Widziałem to wcześniej u innych, wreszcie wykonfigurowałem sobie.

Od teraz wpisy z tego bloga będą wrzucać się na Facebooka z załączonym obrazkiem. Zazwyczaj zadaję sobie trud i taki obrazek daję, więc denerwowało mnie że wbudowane w WordPress.com automatyczne publikowanie na FB tego obrazka nie umie (lub nie chce) dorzucać.

Czy to coś zmieni – poza kwestią estetyki (a to sprawa gustu) – pewnie nie. Choć czytałem, że obrazki zwiększają klikalność i przejścia na bloga. No przy liczbie followersów jaką mam na FB niewątpliwie to odczuję ;-). Odczują to wszyscy blogerzy z platformy WordPress.com – to będzie WildWezyr FB / NetworkedBlogs efekt, po prostu WP padnie ;-).

Jedni doszukują się szatańskiego planu twórców Facebooka (i pewnie słusznie), inni (albo i ci sami, bo to się nie wyklucza) głoszą, że Facebook pretenduje do miana internetu w internecie, samowystarczalnego, z którego nie trzeba będzie wychodzić.

facebook as homepage? no, thanks!

facebook as homepage? no, thanks!

Są już e-sklepy na Facebooku (choć ułomne w stosunku do tych klasycznych e-sklepów), są idiotyczne gierki (gralibyście w nie poza Facebookiem?) itp. itd. czas można tu spędzać bez wychodzenia gdziekolwiek.

Ale żeby robić z Facebooka homepage, żeby startować przeglądarkę i mieć od razu otwartego Facebooka? Taka gra słów: „otwartego Facebooka”, który jest bardzo zamkniętą platformą 😉 ? Jeszcze niech dorobią przeszukiwanie sieci wewnątrz Facebooka i faktycznie – wiele osób będzie uważało i korzystało z sieci, tak jakby Facebook = internet. Ja jednak podziękuję.

BTW: Pewnie powyższa zachęta aby zrobić z FB stroną startową przeglądarki to żadna nowość, po prostu za mało korzystam z FB i zobaczyłem to dopiero teraz.

W ramach ostrzeżenia przed zbytnim zanurzeniem się (a dalej pochłonięciem i utonięciem?) w serwisach społecznościowych (które są przecież tylko skromnym wycinkiem internetu), prezentuję poniższy obrazek.

Valeria brylowała w internetowej społeczności w której nikt nie miał pojęcia że tak naprawdę jest kurczakiem!

Valeria brylowała w internetowej społeczności w której nikt nie miał pojęcia że tak naprawdę jest kurczakiem!

A Ty – jesteś kurczakiem jak Valeria? A może sam nawet nie wiesz ilu twoich znajomych (?) z Facebooka / Twittera to kurczaki? Ja zaś… lecę brylować na Buzzie ;-).