Archive for the ‘SmartPhone & AppPhone’ Category

Android 2.2 Froyo dla SGS (oficjalna wersja nie dla każdego)

Android 2.2 Froyo dla SGS (oficjalna wersja nie dla każdego)

Ufff. Sytuacja z moim telefonem (i z moim Buzzem – okazało się, że to ma związek…) wraca do normalności.

Okazuje się, że nie należy robić backupu przed zrobieniem rootowania, bo nie zapisują się wtedy dane aplikacji, a tylko same pliki instalacyjne aplikacji APK (to i tak już coś).

Po drugie – bez sensu jest robić backup i przywracać kontakty, wydarzenia i inne dane trzymane na koncie Google’a. Przywrócenie tych danych to proszenie się o kłopoty – poprawne dane zostają skasowane, natomiast na ich miejsce pojawiają się kopie z backupu, które nie są w 100% tak samo funkcjonalne – np. wydarzenia nie mają osób zaproszonych, kontakty – niby te same – ale powodują, że nikogo nie śledzimy na Buzzie (tak przykładowo). Na to zamieszanie nie pomaga nawet fajna funkcjonalność w kontaktach Gmaila polegająca na możliwości przywrócenia stanu kontaktów z dowolnego czasu do 30 dni wstecz.

Zamieszanie i do pewnego stopnia brak mojego głębszego namysłu przed (bo po – to każdy Polak potrafi się namyślić… i dalej głupi po szkodzie) wynika z: (więcej…)

 

Chrome OS - czy widać klawiaturę?

Chrome OS - czy widać klawiaturę?

Wiele osób zastanawia się, po co Google’owi drugi system operacyjny – przecież mają Android OSa, który radzi sobie bardzo dobrze. Prawdopodobnie zamieszanie wynika głównie z braku spójnej i jasnej komunikacji ze strony Google dotyczącej Chrome OSa.

Wydaje się, że hype na Chrome OS był jakiś czas temu i minął. Częściowo jest to wina samego Google’a, który spóźnia się z Chrome OS, albo za wcześnie go zapowiedział. Coś poszło nie tak i realizacja tego systemu operacyjnego zajęła zbyt długo. Być może siły zostały przerzucone gdzie indziej – na Androida (którego kolejne dwie wersje mają wyjść w krótkim czasie po sobie – podobno rozwijane są te dwie wersje równolegle) lub Google +1 (Google Plus One, zwane również Emerald Sea, a wcześniej Google Me itp…). Do tego dochodzi spadek zainteresowania netbookami, dla których dedykowany jest Chrome OS oraz wejście na rynek Windows 7, który może być na netbookach z powodzeniem używany. Skąd spadek zainteresowania netbookami? Ano wynika z nowego, gorącego gadżetu na rynku – tabletów, reprezentowanych głownie przez iPada. Wiele osób uważa, że tablety zjadają rynek netbooków (albo nawet generalnie – PC – są podobno na to badania!), więc istotnie spada zainteresowanie tymi drugimi. Jednocześnie wypuszczenie nowego, świetnego Mac Book Air (takiego luksusowego netbooka na sterydach) sprawia, że spada sprzedaż iPada – sztandarowego tableta. Czyli może netbooki będą miały za chwilę drugą szansę – z lepszą ceną, lepszym systemem (zgadnijcie jakim!?)…

Wróćmy do tytułowej tezy – Chrome OS vs Android OS, czy jest miejsce dla obu systemów? (więcej…)

Android jest otwarty, ale czy aby na pewno?

Android jest otwarty, ale czy aby na pewno?



Coś dla fanów Androida ceniących go szczególnie za wolność jaką daje ;-)…
Tak – to otwarty system, otwarty dla operatorów GSM i producentów telefonów, aby dokonywali w nim modyfikacji i blokowania różnych rzeczy (na szkodę i niekorzyść użytkowników) – tyle jeśli chodzi o „open”, a teraz coś o „free” – dla producentów i operatorów GSM system jest prawie darmowy – poza tym co uda się urwać Microsoftowi – tak, tak – HTC płaci Microsoftowi za każdy telefon z Androidem (piekło patentów się kłania) – zdaje się, że kilkadziesiąt dolarów. A skoro tak niewiele ich kosztuje system, nie muszą sami go rozwijać, to mogą poświęcić uwagę na innowacje i „ulepszenia”. No to teraz przykład, bardzo się spodoba użytkownikom…
Telefon G2 sam się potrafi „naprawić” po przeprowadzeniu rootowania! Tzn. przeprowadzenie rootowania jest rozpoznawane na poziomie sprzętowym i przywracany jest stan systemu sprzed wykonania roota. Swoją drogą – ten T-Mobile G2 (robiony przez HTC) to bardzo fajny telefon, chyba godny następca G1…
Zagranie godne Stefka? Myślę, że zrobili to (zablokowali) nawet lepiej niż w iPhone.
Ponieważ Android robi się coraz bardziej popularny, to należy spodziewać się wzmocnienia trendu zamykania tego systemu dla użytkowników w celu zwiększenia zysków operatorów GSM, ew. producentów telefonów – są już własne sklepy (alternatywa dla Android Market) – np. od Samsunga czy Verizona (V CAST App Store), było blokowanie Skype (wczoraj się skończyło, beta Skype niektórym działa, u mnie nie – przez cholerną fragmentację platformy Android). A jak to się z jakiegoś powodu nie uda – nie martwcie się – operatorzy GSM już planują zbudowanie swojego mobilnego systemu operacyjnego, który będą mogli jeszcze lepiej kontrolować. Oczywiście – aby się nie namęczyć za bardzo – oprą kod nowego systemu na… Androidzie, którego dostaną za darmo.
Mój wniosek – Google za bardzo uwolniło Androida – pozwalając robić z nim co się zechce, na niekorzyść nas, użytkowników. To może się źle skończyć, chyba że z kolejnymi wersjami w jakiś sposób uda się Google’owi odzyskać nieco kontroli.
Nexus One Update Now

Nexus One Update Now

Jakiś czas temu, ostatnio można wręcz powiedzieć, teoretyzowałem sobie na temat wady podejścia Google’a do kontroli nad Androidem. Konkretnie – brak centralnej kontroli to proszenie się o kłopoty. Wystarczy, że hakerzy namierzą dziurę, opracują exploita – takiego działającego przekrojowo na wielu telefonach z jedną lub wieloma wersjami Androida…

Coś jest chyba na rzeczy – jakaś dziura właśnie jest łatana przez Google’a. Paczka jest mała – 3.9 MB, nadaje się dla posiadaczy Nexus One z Androidem 2.2, można ją pobrać ręcznie, albo poczekać aż zejdzie z automatycznej aktualizacji. Więcej w opisie tutaj: Android 2.2.1 hits the Nexus One, manually install it now.

No i teraz przechodzimy do sedna – co tak naprawdę łata ta aktualizacja? W opisie informują, że lukę pozwalającą na działanie Universal Androot. Czyli, że to nie dobrze, że można przeprowadzić rootowanie tą metodą, oznacza to, że system narażony jest zapewne też na inne ataki. To ja się pytam – a co z innymi telefonami, dla których też działa Universal Androot? Czy ich systemy są bezpieczne (pewnie nie!), a skoro nie są, to kiedy dostaną aktualizację do Android 2.2.1?

Z tego co wiemy – być może nigdy! Bo to leży w gestii producentów telefonów i operatorów GSM. A tym się po pierwsze nie spieszy (Samsung właśnie opóźnił wydanie Androida 2.2 na Samsung Galaxy S na koniec października – a miało być we wrześniu…), a po drugie – często wcale nie chce – vide HTC Magic i brak aktualizacji m. in. w Polsce (choć gdzie indziej aktualizacje dostali).

Oto telefony na jakich działa Universal Androot:

  • Google Nexus One (2.2)
  • Google G1 (1.6)
  • HTC Hero (2.1)
  • HTC Magic (1.5) (Select Do not install Superuser)
  • HTC Tattoo (1.6)
  • Dell Streak (2.1)
  • Motorola Milestone (2.1)
  • Motorola XT701
  • Motorola XT800 (2.1)
  • Motorola ME511
  • Motorola Charm
  • Motorola Droid (2.01/2.1/2.2 with FRG01B)
  • Sony Ericsson X10 (1.6)
  • Sony Ericsson X10 Mini (1.6)
  • Sony Ericsson X10 Mini Pro (1.6)
  • Acer Liquid (2.1)
  • Acer beTouch E400 (2.1)
  • Samsung Galaxy Beam
  • Samsung galaxy 5 (gt-i5500)
  • Vibo A688 (1.6)
  • Lenovo Lephone (1.6)
  • LG GT540 (1.6)
  • Gigabyte GSmart G1305

Czy wasz telefon jest na liście? Czy zaczynacie trząść portkami przeglądając internet na komórce? Może czas pomyśleć o antywirusie 😉 ?

innowacyjna indyjska ściema po $35 za sztukę

innowacyjna indyjska ściema po $35 za sztukę

Już o tym wspominałem, że jeżeli gdzieś na świecie miałby powstać najtańszy tablet czy inne urządzenie elektroniczne, to raczej należy patrzeć w stronę Chin – właściwie to codziennie powstają tam najtańsze urządzenia, żadna sensacja.

Jednak – też o tym wspominałem, media i ludzie lubią sensację. Czy tablet z Androidem za 35 USD nie brzmi sensacyjnie? Brzmi jak cholera. Innowacja indyjskich inżynierów, ścisła współpraca z rządem (no chwali się, chwali…) i mamy najtańszy na świecie tablet. To nic, że jak się zastanowić, to koszty części itp. nie osiągnęły jeszcze nigdzie na świecie takiego poziomu – pewnie są ze 2 lub 3 razy wyższe – nadal. Ale oni jakąś innowację wprowadzili, więc im się udało ;-).

A guzik prawda! A okazuje się, że to indyjski rząd zakupił hurtowe ilości tabletu u chińskiego wytwórcy, po cenie wyższej niż $35, a następnie subsydiuje, a więc sprzedaje taniej – po te 35 dolarów właśnie. No po prostu genialna innowacja, wielu naukowców z Indii nad tym długo siedziało i móżdżyło. Gratuluję – Indiom, Hindusom, goniącym za sensacją, nierzetelnym mediom i konsumentom tychże mediów (smacznego).

Źródło informacji i zdjęcia: The Truth about $35 Android Tablet from Indian Government.

3 roboty na deskorolkach

3 roboty na deskorolkach

Powiedzmy, że pewnego dnia źli hakerzy wykrywają dziurę w przeglądarce zainstalowanej na Androidzie. Tworzą stronki wykorzystujące lukę, podają instrukcję jak taką stronkę stworzyć – publikują to w internecie.

Źli ludzie wykorzystują tę metodę na swoich stronach do przejęcia kontroli nad telefonami z Androidem – coś tam się po cichu instaluje, telefony zaczynają służyć jako zombi, a może wykonują jakieś połączenia/wysyłają SMSy nabijając użytkownikom rachunek, a operatorom strony – kiesę.

I co teraz? Co może zrobić Google aby ratować swój system? Opracowuje łatkę do Android OS i… prosi, przekonuje, błaga, modli się – aby producenci telefonów z Androidem łaskawie przygotowali i udostępnili użytkownikom nową, poprawioną (załataną) wersję systemu? A co z telefonami, które już aktualizacji mają nie dostać? Taki np. HTC Magic w Polsce – co z nim będzie w takim bardzo smutnym scenariuszu?

Podobno teraz jest problem – strony porno infekują telefony z Androidem malwarem! Taki bardzo restrykcyjny Apple ma prosto w takiej sytuacji – rozpoznaje zagrożenie i wydaje aktualizację systemu – do każdego użytkownika iOSa (iPhone’ów i reszty) taka aktualizacja dotrze od razu – przez scentralizowany punkt dystrybucji i pobierania nowych wersji systemu (ten znienawidzony iTunes)… A Androidy takie bezbronne i opuszczone… Bidulki.

A może się mylę – może jest na to jakiś sposób, tylko się po prostu nie znam, jakieś aktualizacje wybranych elementów systemu (np. przeglądarki) wysyłane i wymuszane przez Google? Chciałbym wiedzieć na czym stoję, w końcu teraz mam Androida. Strach wchodzić na pewne stronki, czy nie? A może antywirusa trzeba zainstalować? A myślałem, że antywirusy to tylko na pecetach i telefonach z Windows Mobile ;-).

Oczywiście podana wyżej przeglądarka to tylko jedna aplikacja systemowa, dziur w systemie może być znacznie więcej. Dziur, błędów itp. – leżących po stronie Google, w ich kodzie, a nie w części jaką każdy producent dostosowuje pod swoje telefony. Wydaje mi się, że ten model zarządzania i dystrybucji wersji systemu – zdecentralizowany jest zły. Przecież przykładowo – na pecetach jest jeden Windows, tak samo jest z grubsza jedna dystrybucja Linuxa (w ramach architektury – bo kompilują i optymalizują kod jądra pod architekturę), centralne źródło aktualizacji – czy z Androidem nie może być tak samo? Jeden system (być może wiele jego kompilacji dla różnych architektur/procesorów itp.), a dodatkowo wiele odpowiedników BIOSu i/lub sterowników do sprzętu (każdy producent ma swoje). Czy świat nie byłby prostszy i piękniejszy dla użytkowników, a może i samych producentów sprzętu oraz Google’a? To chyba da się zrealizować – przy odpowiedniej architekturze samego systemu Android…

my6sense na Androida wygląda bardzo dobrze!

my6sense na Androida wygląda bardzo dobrze!

Jak wiadomo jestem fanem aplikacji na telefony. Dla mnie nie liczą się smartfony, lecz tzw. AppPhone’y – czyli takie nowoczesne smartfony na które jest dostępnych wiele aplikacji, ciągle powstają nowe, a wszystkie dostępne z wygodnego Marketu.

Jako osoba używająca przez ostatnie 2 lata iPhone’a jestem pewnie zepsuty i rozpieszczony przez AppStore i mnogość bardzo dobrze wykonanych aplikacji dostępnych w tymże sklepie. Jest to jeden z moich głównych powodów do narzekań na Androida i Samsunga Galaxy S, na jakiego ostatnio się przesiadłem.

Tak jak jednak wspominałem – liczę na rozwój Androida jako systemu operacyjnego, że będzie coraz lepiej oraz że w sklepie Android Market będzie coraz więcej dobrych aplikacji.

Wydaje mi się, że faktycznie idzie ku lepszemu. Kilka dni temu pojawiła się gra Angry Birds na Androida. Nie lubię tej gry za bardzo, grałem trochę na iPhone, nie zrobiła na mnie wrażenia, znam lepsze, w które grałem znacznie więcej. Jednak to ważne, że wreszcie pojawiły się Angry Birds też na Androidzie, bo to aktualnie jedna z najbardziej popularnych gier. Wielki sukces, wielki zarobek dla twórców. I dobrze. Świetnie, że pokazują, że wchodzą na Androida, może dzięki temu inni developerzy dobrych aplikacji i gier z iPhone łatwiej przekonają się do tworzenia portów swoich gier i aplikacji na Androida, albo wręcz po prostu budowania nowych aplikacji tylko dla Androida.

No i właśnie mamy dziś my6sense na Androidzie. Aplikacja wygląda dobrze, używa jej się przyjemnie – oby więcej takich. Na razie jeszcze nie wszystko działa jak należy (to pierwsza wersja, więc spokojnie), wiesza się to, restartuje itp., ale instalując i uruchamiając tę aplikację na swoim androidowym sprzęcie nie wstydzę się za nią, że gorzej wygląda niż to co pamiętam z iPhone’a. Oby inni twórcy się też tak starali.

Nike+ na razie tylko na iPhone, szkoda

Nike+ na razie tylko na iPhone, szkoda

Na przykładzie tej aplikacji widać czemu tak ważne jest, aby ciągle powstawały nowe aplikacje, dlaczego AppPhone to coś więcej i coś lepszego. Pokrótce – nowy (?) sposób przeglądania strumieni informacyjnych – z RSSów, z Facebooka, Twittera i Google Buzza (to ostatnie sobie szczególnie chwalę jak duży fan Buzza!). Aplikacja ta ma się uczyć co jest dla użytkownika istotne i sortować mu wpisy z tych strumieni po ważności/odpowiedniości (ang. relevance). Wydaje się, że będzie wygodnie. Można by żyć bez tej aplikacji – oczywiście, ale jeżeli będzie ona dobrze robić to co obiecuje, to jednak używanie jej będzie znacznie wygodniejsze niż tradycyjne czytanie w czytniku RSS, oddzielnie z Facebooka, Twittera i Buzza – wszystko razem, najważniejsze na górze. Za jakiś czas ktoś wymyśli kolejną fajną aplikację. Nie chciałbym aby mnie ona ominęła, gdyż używam mniej popularnej platformy mobilnej, na którą twórcom nie chce się robić fajnych aplikacji. Może np. przekonają się twórcy Nike+ – świetnie wyglądającej aplikacji na iPhone? Bo na razie, z tego co wiemy: We have no word so far on when to expect Android, BlackBerry or other apps… Szkoda.

To nic, że gdy kupowałem iPhone’a, to o aplikacjach nie miałem pojęcia – chciałem tylko telefonu z dotykowym ekranem, dobrą przeglądarką i mailem, akcelerometrem, bez klawiatury na sliderze. Używając różnych aplikacji zrozumiałem jak wiele zastosowań może mieć ten gadżet, który noszę cały czas przy sobie, ile jeszcze może on dla mnie zrobić ciekawych rzeczy. Tak jak serwisy i programy na komputerze osobistym, tylko w jeszcze bardziej osobistym wymiarze.

No to powtórzę jeszcze raz – jeżeli chodzi o nowoczesne smartfony, to – parafrazując Clintona, chodzi o:

Aplikacje, głupcze!