Jeżeli piszesz o pisaniu (na swoim własnym przykładzie) – zawsze będziesz mieć temat na następny wpis 😉

Powyższe jest bardzo łatwo „udowodnić” indukcyjnie. Zakładając, że masz już n wpisów o pisaniu, n+1 robisz jako podsumowanie tych pierwszych n . Dla uważnych czytelników rozumiejących pojęcie „indukcja”, podaję również bazę indukcji, czyli wpis nr 1: „nie mam jeszcze o czym pisać, bo zrobiłem 0 wpisów” ;-).

Chciałem zbierać powoli przemyślenia i materiały na kolejny wpis z serii „Podsumowanie działalności bloga po pierwszym n-tym tysiącu odsłon”… Jednak dzięki prywatnemu „wykopowi” u Pawła Wimmera („Anatomia blogu”) osiągnąłem przez 2 dni (do dziś) około 700 kolejnych odsłon. Po tych dwóch dniach, czyli dziś – znacząco siadły wejścia do mnie z bloga Pawła. Choć z głównej u niego jeszcze nie wypadłem, to za sprawą przesunięcia się wpisu o moim blogasku na dół (chyba cztery ekrany trzeba przewijać), mniej osób wchodzących do Niego (a wchodzi tam dużo) widzi wpis z linkiem do mnie…

W związku ze spadkiem odsłon idących od Pawła, postanowiłem znów wrzucić wpis na wykop (zapraszam oczywiście do wykopania) i wygląda na to, że dość szybko uda się dobić do 2 tysięcy odsłon, przy których obiecałem opisać gdzie się promowałem, co napisałem i jak z wielkim mozołem uzyskałem te 2 000 ;-).

Powiedzmy, że właśnie ten wpis spełnia tę obietnicę. Sorry, nie mam żadnych na razie sensownych wniosków, bo nie miałem czasu na zrobienie kolejnego wpisu pomiędzy pierwszym a drugim tysiącem odsłon.

O czym to wszystko świadczy? Wg mnie – o sile i roli polecania, podlinkowywania, mówienia o kimś/czymś mało znanym przez popularną w internecie osobę. W fazie wstępnego rozkręcania bloga (zapewne startupa tak samo) ma to bardzo istotny pozytywny wpływ na uzyskiwany ruch.

To daje mocnego kopa! Np. dziś po około 3-ch godzinach od wrzucenia wpisu na wykop przybyło około 200 odsłon.

Pamiętajcie jednak, że kop ma to do siebie, że trwa krótko. Prywatny wykop u Pawła Wimmera, czy wpis wrzucony na wykop.pl (bez trafienia na główną stronę wykopu) będzie działał bardzo dobrze ale tylko przez chwilę. Potem – jeśli nie będziecie robić nic nowego, ruch na blogu siądzie bardzo drastycznie. To widać też wyraźnie np. na wykresie jaki dołączyłem do poprzedniego wpisu. Jeżeli nie napiszę nic nowego i nie wypromuję wpisu, to już jutro znacząco spadnie ruch, a pojutrze zejdzie pewnie w okolice 10-20 odsłon. Mój blog na razie nie jest na tyle ciekawy, aby wejścia przekładały się na wracających czytelników.

BTW: Robię drugi pod rząd wpis na ten sam temat. Czy to oznacza, że taką właśnie tematykę bloga powinienem przyjąć? Sam pisałem w poprzednim wpisie, że na razie jest faza eksperymentu, brakuje tematyki bloga i to może być problem z pozyskaniem stałych (lub chociaż wracających) czytelników. W komentarzach też wymieniano brak zadeklarowanej tematyki (w tym prawie pusta strona „O mnie”) jako jeden z głównych problemów / jedna z ważniejszych rzeczy do poprawy… Jednak to nie jest jedyny temat o jakim chcę pisać! Czy to znaczy, że mam na inne tematy założyć oddzielnego bloga?

Zapraszam do komentowania, wrzucania swoich porad lub linków do cudzych wpisów opisujących w praktyce (na przykładach) akcje rozkręcające ruch na blogu (a nie tylko teoretyczne porady). Pod poprzednim wpisem zebrało się już trochę komentarzy, uwag i porad, zamierzam to wszystko zebrać, część wykorzystać (przetestować na sobie) oraz opisać jak wyszło.

Advertisements
Komentarze
  1. Wimmer pisze:

    A ciekaw jestem, czy odnotowane są wejścia z Google Readera, gdzie teoretycznie widziało mój wpis prawie 10 tys. osób (zasięg maksymalny – jaki był realny, tego nie wiem).

    • wildwezyr pisze:

      Nie wiem. Możliwe, że nie. ASAP zainstaluję licznik o jakim pisał wcześniej Kilmore Fisz. Mam nadzieję, że to pomoże uwiarygodnić statystyki WP, albo je jakoś uzupełni (nie wiem – uśrednię dla rozbieżności?)…

      Pisałem poprzednio o dziwnym rozjeździe z Blipem. Na Blipie w statystykach linka widzę np. 37 klików, a w statystykach WP np. 2 albo i nic. Coś jest nie tak.

      Liczę, że licznik mi pomoże to lepiej liczyć ;-).

      O – zainstaluję licznik, a dopiero potem walnę ten wpis na Blipa.

      Swoje nachalne promowanie się i spamowanie tłumaczę oczywiście eksperymentem jaki tu przeprowadzam i przecież jego przebieg wraz z wnioskami opisuję ;-)…

    • GrovMan pisze:

      Jakieś uzyskało, w końcu właśnie odpowiadam na ten wpis. 🙂

    • Jeśli chodzi o sprawdzanie jak często dana fraza jest wyszukiwana polecam to narzędzie: http://adwords.google.com/select/KeywordToolExternal

  2. Sova pisze:

    efekt promocji/wykopu działa… przywędrowałem tu prosto z bloga PW pomimo, że wpis był na samym dole strony głównej 🙂 – ale ogólnie to całkiem ciekawy temat do szerszych badań, bo samo napędzenie ruchu to jedno, ale utrzymanie go to już zupełnie inna bajka

    • wildwezyr pisze:

      Masz oczywiście rację. Postaram się pisać tu również o utrzymaniu ruchu.

      Tak jak wyżej napisałem – samo nakręcenie ruchu daje efekt chwilowy. Ale jest stosunkowo proste w skali zadowalającej początkującego. Jednak zwiększanie odsetka powracających jest kluczowe dla budowania stabilnego wzrostu ruchu… Zrobić to – jest już znacznie trudniej, to trzeba robić IMHO dobrą treścią, a nie tanimi sztuczkami technicznymi ;-).

  3. Artur Zygmunt pisze:

    Z moich doświadczeń ebiznesowych wynika, że najbardziej przewidywalnym i jednocześnie dochodowym sposobem na utrzymanie ruchu na blogu jest stworzenie własnego newslettera-biuletynu. Czyli email marketing.

    Można w dużej części zautomatyzować powracanie najbardziej zainteresowanych czytelników na bloga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s