Co się (źle) dzieje z wynikami wyszukiwania Google?

Posted: 2010/03/24 by wildwezyr in Gdzie to damy kierowniku?
Tagi: , , , , , , , , , , , ,

UWAGA: ponieważ wpis jest szczególnie długi i przynudnawy, zrobiłem jego skróconą wersję na Buzzie.

Coś się dzieje, niewątpliwie… Choć przez chwilę miałem wątpliwości. Po ostatnim wpisie dot. dziwnych wyników Google pogadałem z kolegami w pracy. Rozmowa dotyczyła merytorycznej części dyskusji jaką miałem niewątpliwą przyjemność prowadzić na wykopie pod moim ostatnim samowykopem. Komentarze pod wykopem polecam – jeśli komuś obce jest wrzucanie własnych wpisów – zobaczcie z czym można się spotkać i na jakim poziomie prowadzić dyskusję, ja umiem albo zniżyć się do tego samego poziomu co atakujący:

Drogi Bucu. Obrazam Cie juz w pierwszym zdaniu, zebys wiecej nie spamowal swoim durnym blogiem i grafomanskimi wypocinami

albo nie zareagować wcale. Jednak nie reagować – jakoś tak mi nie wypadało ;-).

O dziwo – koledzy przekonali mnie, że to jednak mi się coś uroiło i bez sensu napisałem najpierw na blogu, a potem czepiałem się biednego wykopowicza starszego znacznie stażem i zasługami ;-). W związku z niemożnością przekonania ich do moich racji, postanowiłem wycofać się z obrony swojego stanowiska. Czyli – ni mniej ni więcej – skasować bzdurną część swojego wpisu i pozostawić stosowną notkę w komentarzu.

Już nawet wszedłem na bloga, już jeż witał się z gąską… W ostatnim odruch zajrzałem jednak w statystyki bloga (mam zamiar napisać o nich w niedalekiej, ale nie dającej się precyzyjnie przewidzieć przyszłości). I tam zdziwiła mnie fraza wyszukiwarki, po jakiej ktoś niby trafił do mnie na bloga: profile firmowe na blipie (uwaga: Google podaje 1,130 wyników). Myślę sobie – komu się chciało na 20-stą stronę wyników Google przechodzić i klikać jak raz w mojego bloga? Ale postanowiłem to sprawdzić – ile ktoś sobie musiał zadać zachodu klikając w kolejne strony, że jak raz aż na mnie trafił…

No i w polskich wynikach (podlinkowanych powyżej) – nie mogę siebie odnaleźć. Chodzę po tych kolejnych stronach (10 wyników na stronę – standard) i guzik. Trochę się zniesmaczyłem, lekko zdziwiłem, postanowiłem spróbować tego samego po angielsku (uwaga: Google tu podaje 3,690 wyników). I tu mnie wryło po prostu ze zdziwienia.

No super – moja strona na trzecim miejscu (nie na 3-ciej stronie wyników, na 3-cim miejscu na pierwszej stronie!) w wynikach po angielsku? Co jest? Jak to? Ja rozumiem, że wyniki w polskiej wersji interfejsu mogą różnić się od tych w wersji angielskiej. Choć jest to wysoce nieintuicyjne dla użytkowników, to jestem w stanie zrozumieć, że wynika to choćby z chęci wyświetlania lepiej dobranych do języka reklam przez Google.

Zacząłem więc drążyć, w tym m.in. dziurę w brzuchu kolegów, którzy zarzucali mi pisanie bzdur w poprzednim wpisie o Google i chmurze. Sprawdziłem to ja, wyniki potwierdzili oni, wyniki zostały też potwierdzone przez osobę spoza biura, a więc działającą na zupełnie innym publicznym adresie IP. Teraz jeszcze mam to samo w domu – sytuacja się powtarza.

I nie chodzi mi o rozbieżność, o której napisałem powyżej, że jest do wytłumaczenia i zrozumienia, choć Google powinno to jednak poprawić, bo wprowadza zamieszanie (wśród znajomych po połowie rozkłada się język menu Google polski/angielski, więc dziwnie nam się czasem dogadywać jak każdy ma inne wyniki wyszukiwania tych samych fraz). Chodzi mi o sposób jak łatwo można zresetować wyszukiwarkę i wymusić na swoim komputerze zmianę ilości / kolejności wyników.

W wersji polskiej interfejsu użytkownika wystarczy przełączyć ilość wyników wyświetlanych na jednej stronie na 100 – i już cudownie znajduje się mój wpis na blogu. Co ciekawe, po takim wyszukiwaniu można zrobić zwykłe, z 10-cioma wynikami na stronie i o dziwo – mój wpis na blogu nadal jest w wynikach. Co jest jeszcze być może ciekawsze – poprawiła się ogólna ilość wyników – teraz Google ma 3,700 wyników dla wyszukiwania z polskim interfejsem użytkownika.

Oczywiście wyszukiwanie tekstu profile firmowe na blipie to był tylko przykład. Zapewne takich przykładów można bez najmniejszego trudu znaleźć jeszcze więcej – dowolnie dużo? Jeden ze znajomych spoza naszego biura miał jeszcze inne wyniki… Dziwne jest, że działając z jednego zewnętrznego adresu IP w biurze każdy z nas musiał przechodzić procedurę przełączania ilości wyników na 100 i z powrotem oddzielnie. I każdemu to działało identycznie – to dziwne zachowanie (błąd) było w pełni powtarzalne. Coś jakby w ciasteczkach (cookies) się odkładało po przejściu na 100 wyników / strona? Po powrocie do domu – bez kasowania ciasteczek – znów miałem przed chwilą ten sam efekt – najpierw mało wyników w pl, potem po zmianie na 100, znów dużo i moja strona wysoko w wynikach. Wygląda na to, że jest ciastko sesyjne (kasowane np. po zamknięciu przeglądarki), czyli wydaje się że serwery Google muszą coś po swojej stronie przełączać dla zmiany rozmiaru strony wyników.

Opisane zachowanie nie zależy od tego, czy mamy konto w Google i jesteśmy zalogowani, jaka jest historia wyszukiwania i czy jest uwzględniana oraz czy filtr rodzinny jest nastawiony na opcję umiarkowaną czy zupełnie wyłączony. Przeglądarek przetestowałem 5: Firefox, Opera, IE, Safari i Chrome – bo natrafiłem na informację, że kiedyś wyniki były jakoś tam uzależnione/różnicowane ze względu na przeglądarkę z jakiejś się wyszukiwało. Wszystkie przeglądarki dają te same efekty, wszędzie jest ten sam błąd/rozbieżność.

O czym to właściwie świadczy? Jakie są tego konsekwencje? Wydaje się, że to nie jest chwilowy problem – to nie dzieje się od dziś albo od wczoraj. Te dziwne rozbieżności, zależące od ilości wyników na stronie (a potem się przełączające w inny tryb) są niepokojące. Jak używać Google aby dostać najbardziej wiarygodne wyniki? Co z pozycjonowaniem? Czy gdybym miał płacić za siłowe wypozycjonowanie (black hat seo, inaczej spamdexing) mojego wpisu, to powinienem brać pod uwagę wersję polską, gdzie zupełnie nie widzę swojego wpisu w wynikach, czy wersję angielską, a może polską po poprawkach wymuszonych rozmiarem strony?

Czy – jeśli takie rozbieżności się utrzymają, a może nawet będą pogłębiać – to oznacza powolny koniec wymuszonego pozycjonowania, sztucznego budowania pozycji strony w wynikach wyszukiwania (tzw. serp)? Taka wizja pewnie się nie ziści, choć szkoda – bat (lub nawet Batman) na te nieetyczne techniki jest dla mnie bardzo dobrym pomysłem. Niech to przynajmniej na chwilę spędzi sen z powiek nieetycznych pozycjonerów, niech może chociaż będzie ich nocnym koszmarem ;-). A może robię z igły widły i doszukuję się taniej sensacji? Czy dziwne zachowania wyszukiwarki Google mają jakiekolwiek znaczenie? Inaczej: czy zaufanie do wyników wyszukiwania w Google ma dla Was jakiekolwiek znaczenie? A może tak było od zawsze? Ja o tym jednak nie miałem pojęcia…

BTW: Etyczne wypozycjonowanie się nie jest w końcu takie trudne i pozwala osiągnąć pozycję wynikającą (mniej więcej) z unikalności i atrakcyjności prawdziwych treści w serwisie. Skoro nam się udało z aukcjami mieszkań (siła naturalnego pozycjonowania), to naprawdę nie widzę problemu. Dobry efekt jest dostępny za darmo (po co płacić samozwańczym ekspertom?), tylko strony i urle (aby były przyjazne) lekko zoptymalizowaliśmy… Ale to już temat na oddzielny wpis ;-).

Reklamy
Komentarze
  1. […] This post was mentioned on Twitter by WildWezyr. WildWezyr said: #blog wyniki wyszukiwania #google strasznie mi się kaszanią już od kilku dni http://rdir.pl/7todu czy tylko ja tak mam? to chyba b.źle dl… […]

  2. black hat seo, inaczej spamdexing

    Jeszcze jakieś ciekawe definicje masz w zanadrzu? 😀

    A może robię z igły widły i doszukuję się taniej sensacji?

    Tak właśnie jest. Dodatkowo chwalenie się wypozycjonowaniem serwisu na frazę, która nie jest nawet mikro-niszą stosując „tylko” optymalizację zakrawa na żart.

    Dobra rada – zostaw tematy, w których jeszcze Twoja wiedza nie jest wystarczająco duża 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s