Niepasteryzowana ściema na przykładzie piwa Kasztelan z browaru Sierpc

Posted: 2010/04/13 by Wild Wezyr in Piwo i okolice
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

masz skończone 18 lat? tak/nie/failModa jest. Na niepasteryzowane piwo. Że niby lepsze.

Sam uważam, że pasteryzowane piwa dużych koncernów, produkowane na masową skalę to produkt podrzędnej kategorii.

Zgadzam się tutaj z twórcami piwa Morawskie, pozwolę sobie zacytować:

Produkowane na skale masową piwo obecnie w zdecydowanej większości “Polskich Browarów“robione jest w tankofermentatorach wielkości wieżowców , a czas jego leżakowania ograniczony jest maksymalnie do 10-14 dni , aby obniżyć koszty produkcji.

Przez ostatnie lata, od czasu kiedy to na rynek Polski wkroczyły koncerny piwowarskie tradycyjne Browary regionalne zostały zepchnięte w nisze rynkową , lub najzwyczajniej wykupione i zamknięte. Za tym poszło niestety znaczne zmniejszenie dostępności lokalnych produktów piwnych lub też w niektórych miejscach kraju całkowite wstrzymanie ich produkcji.

W odróżnieniu od piw z masowych browarów stosujących metodę „high gravity”, czyli produkcji warki o wysokim ekstrakcie, a następnie w procesie rozlewania do butelek rozcieńczania jej wodą z dwutlenkiem węgla ( tak robione obecnie jest ponad 90 % ” polskich piw!!! “ ) ,piwo Morawskie produkowane wyłącznie tradycyjną metodą – czyli rodzaj piwa jest warzony w osobnych kadziach, jak dawniej.

I tego typu piwa, jak Morawskie właśnie lubię sobie wyszukać (ok, najczęściej na nie wpadam przypadkiem w jakimś lokalnym sklepiku), zakupić oraz z przyjemnością spożyć.

Niby w tym samym klimacie utrzymana jest właśnie koncepcja piw niepasteryzowanych – że takie świeże, robione odmienną metodą itp. To nie zawsze jest prawdą! Największym błędem jest chyba produkowanie jednocześnie w tym samym czasie dwóch wersji – klasycznego jasnego pełnego i niepasteryzowanego. Dziś mnie naszło, gdyż stały właśnie dwa takie gagatki obok siebie w jednej lodówce. Kupiłem dwa Kasztelany celem sprawdzenia czy będę w stanie dostrzec jakąkolwiek (!) różnicę. Nie jestem.

Wysycenie, piana, kolor, zapach, smak – wszystko takie samo. To czym się to różni poza nazwą i być może ceną? Podobną akcję – jechania na modzie na ekologiczne / zdrowe / świeże przeprowadzał ostatnio chłop na bazarku – miał jajka zwykłe i ściółkowe obok siebie. Różniła je oczywiście cena i nazwa, wątpię aby cokolwiek więcej ;-).

Oczywiście w raczeniu się piwem, czy generalnie konsumpcji liczy się nie tylko smak, zapach i inne walory odczuwalne zmysłami. Ważna jest otoczka. Bardzo ważna. Jeżeli nie zdajecie sobie sprawy jaki wpływ ma wytworzona w głowie opinia o produkcie, to gorąco zachęcam do przeprowadzenia na sobie (i znajomych – fajna zabawa) podwójnie ślepego testu.

Najpierw przeprowadziłem taki test sam na sobie (z pomocą asystentów – rzecz jasna, inaczej to by nie był ślepy test). Nie byłem w stanie odróżnić piwa Lech od Tyskiego Książęcego. Zszokowało mnie to, ale stwierdziłem, że taka właśnie jest siła umysłu – tylko wydawało mi się, że te piwa aż tak się różnią. Oczywiście trudno jest w to uwierzyć na słowo, wiec koledzy mi nie uwierzyli, póki sami nie wzięli udziału w podobnym ślepym teście – nie odróżnili Lecha od Żubra.

Skoro nie czuć różnicy – to po co przepłacać. Po co się deklarować, że woli się smak jednego piwa od innego, po co kupować to droższe? Tylko dla marketingowej otoczki jaka za tym stoi? A więc powiedzmy sobie szczerze – raczej wolimy tę lub inną otoczkę, jaką raczą nas producenci niż właściwe cechy jednego czy drugiego produktu (piwo podałem tylko dla przykładu, bo właśnie nim się inspirowałem i kończę właśnie dopijać oba Kasztelany).

Smacznej reklamy! Wielka jest siła (auto)sugestii! A z reklam to lubię np. piwo Żubr, krótkie i zgrabne hasełka im wychodzą (np. ostatnio “Żubry czekają na polanie”).

Aktualizacja: Tak się zastanawiam… Czy piwo pasteryzowane powinno mieć inny smak od niepasteryzowanej wersji tego samego piwa? Jeżeli znasz odpowiedź na to pytanie – napisz w komentarzu poniżej, albo lepiej – jako odpowiedź na naqnaq.com.

About these ads
Komentarze
  1. konczarny pisze:

    Jak sam piszesz to w 90% mamy w Polsce „wyrób piwopodobny” i stąd może się bierze poszukiwanie czegoś innego …. Kiedyś z kilku wiodących na rynku marek piwa wybierałem „najsmaczniejszą” jako swoją ulubioną (tzn. ulubiona to taka która w danym okresie kupuje i pije w jakiś 90%) ale z przykrością stwierdzam ze pijac jedną po jakimś czasie odczuwałem ze jego jakość schodzi na psy i przerzucałem się ma inną z którą było później podobnie … może to zaburzenie odczuwania smaku innymi aspektami było wywołane np. jak piszesz reklamą – ale chyba nie, bo wydaje mi się ze raczej jestem odporny na reklamowe pranie mózgu… :) a teraz ciągle poszukuje swojej marki – tj. piwka które byłoby autentycznie smaczniutkie … testuje różne małe browary ale tu jednak czasami jest problem z powtarzalnością smaku … moze to jest metoda by nie przywiazywać się do marki i czesciej zmieniać…

    • wildwezyr pisze:

      Sam brałeś udział w tym ślepym teście i go nie przeszedłeś ;-)…

      Z tym schodzeniem na psy to też zauważyłem, ale… bardzo wiele marek schodzi na psy. Może one nie tyle tak często schodzą (choć to też), a jednak – to my się przyzwyczajamy do smaku, nudzimy nim i nawet trochę zniechęcamy?

      Ale z drugiej strony – skoro te smaki tak niewiele się różnią, że trudno je wykryć podczas ślepego testu? To zniechęca się tylko nasz mózg i robi nam psikusa oszukując kubki smakowe ;-) ?

      Może warto pójść w ślady np. Robsona – zacząć warzyć samemu i mieć ew. pretensję do siebie samego, że własny warzony browar schodzi na psy po jakimś czasie ;-) ?

      • konczarny pisze:

        za pierwszym razem przeszedłem … a za drugim odgazowane piwko smakowało tak samo … nic to dla dobra nauki proponuje powtórzyc testy :)

      • Laon pisze:

        Jasne zgadzam sie z wami, ze Kasztelan Niepasteryzowany od tego zwyczajnego nie rozni wiele, ale tez trzeba przyznac, ze nawet dwa te same Kasztelany Niepasteryzowane (zwykly pije sporadycznie) moga smakowac inaczej. Ja równiez wyczuwam w nich smak drozdzy i pewne dla tego dojrzewa jeszcze w butelce (chcialoby sie w to wierzyc:P) – moze stad inny smak tego samego piwa. Co natomiast rozni piwa niepasteryzowane od pasteryzowanych to w moim wypadku KAC i bol glowy. Nie mam mocnej glowy, 4 piwa to dla mnie duzo. Jesli sa to piwa niepasteryzowane lub Heineken to glowa mnie nie boli ale wystarczy, ze JEDNO piwo wypije inne, od razu czuje na przedczole :) tutaj widze roznice. Nie twierdze, ze Kasztelan to najlepsze piwo ale w stosunku jakosc do ceny u mnie prowadzi.

    • adam pisze:

      Witam.
      Może to nie dotyczy Twojej wypowiedzi ale ostatnio Żonka zakupiła mi Kasztelana nie-pasteryzowanego…
      Po pierwszym łyku poczułem zapach drożdży. Odpowiada mi to, bo potwierdza (chociaż w teorii), że piwko jest niepasteryzowane. Do dzisiaj mam podobne zdanie i naprawdę mi to smakuje [choć po Twoim wpisie spojrzałem na datę przydatności - nie wiem dlaczego ale ma ok 5m-cy, jak to możliwe?].
      ALE JEDNA RZECZ!!! Próbowałem wielu gatunków piwa. Nie jestem znawcą!!! Lubię dobre piwo. -Dobre jest wtedy jak jest dobra otoczka i wtedy to się dobrze wspomina – to jest oczywiście złudne- [dygresja].
      Będąc w Monachium, zahaczyłem o knajpkę firmową browaru “HB”. Dżizas!!!
      Ale jedna jest prawda. Nie bądźmy takimi pesymistami. Na całym świecie dzieje się to samo, a… – tam jest dobrze gdzie nas nie ma-, guzik prawda.
      Nie raz, zapraszałem znajomych z innych krajów i opinia o polskim piwku była całkiem pozytywna [może to otoczka???], także nie ma co się wstydzić!
      Pozdrawiam wszystkich piwoszy.
      PS. W Częstochowie też był dobry browar – KMICIC-. Piwko sprzedawane pod browarem było pyszne, w butelkach tragedia.
      Popierajmy lokalne browary.
      POZDRAWIAM!

      • wildwezyr pisze:

        Otoczka jest bardzo ważna przy nie w pełni świadomym odbiorze. Wydaje się, że coś lubimy bardziej czy mniej, a to tylko kwestia otoczki i autosugestii. Piszę to m. in. na podstawie testów, jakie zrobiliśmy jakiś czas temu w 5 osób – postaram się je niebawem opisać w oddzielnym poście.

      • Z tego co ja wiem Kasztelan stosuje mikrofiltrację – czyli odfiltrowywanie z piwa nie tylko drożdży, lae również większych białek i innych “dużych” cząstek stanowiących też esencjonalność i bogactwo smaku piwa. Więc z tym wyczuciem drożdży … drożdże nie przetrwają 5 miesięcy.
        My w Konstancinie stosujemy zwykłą filtrację – wystarczy porównać nasze piwa do “koncerniaków” I BĘDZIE WIDAĆ RÓŻNICĘ.

  2. Robson pisze:

    po prostu większość piw z dużych browarów ma identyczny smak – mam na myśli butelkowe – bo lane to się różnią smakiem nawet w obrębie jednej marki :) ja warzę własne i są o niebo lepsze…

    • wildwezyr pisze:

      Czy zatem – mając tego świadomość – powinno się kupować jedno z tańszych – ale tak samo smakujących piw?

      Ja jakoś nie potrafię tak do końca odciąć się od tej otoczki jaką tworzą reklamy, marka itp. choć wiem, że bym pewnie nie odróżnił wielu piw od siebie, to kupując trudno mi kierować się tylko kryterium cenowym ;-).

    • wildwezyr pisze:

      no właśnie – może czas samodzielne warzenie rozważyć…

      szczególnie, że jesteś kolejną osobą od której słyszę, że tak sama robi i sobie chwali…

  3. wildwezyr pisze:

    konczarny :

    za pierwszym razem przeszedłem … a za drugim odgazowane piwko smakowało tak samo … nic to dla dobra nauki proponuje powtórzyc testy :)

    jeżeli uważasz, że po dwóch minutach piwo się odgazowało, to cóż to za piwo było (no tak – Lech i Żubr)… ;-)

    nic to – powtórzymy test, a jakże ;-)… Dla dobra nauki.

  4. [...] This post was mentioned on Twitter by WildWezyr. WildWezyr said: #blog Niepasteryzowana ściema na przykładzie piwa Kasztelan z browaru Sierpc http://rdir.pl/92kkb #piwo #reklama #marketing #fail [...]

  5. [...] kompromitacji zielonego niepasteryzowanego Kasztelana już pisałem. Z ciekawszych piw, pisałem w różnych miejscach m. in. [...]

  6. cairo7 pisze:

    jestem piwoszem.Kasztelan niepasteryzowane w puszce uważam za obrzydliwe.:))to smakuje…jak nic

  7. mick pisze:

    Ha ha, żeby dość podobne piwa odróżnić z szalikiem na oczach to trzeba być specem szkolonym. Nie odróżniłeś? to nie oznacza, że między nimi nie ma różnicy. Jedne smakują bardziej inne mniej. Co do kasztelana niepasteryzowanego to różnica jest wyraźna. Choć z tego co słyszałem to do Sierpca przywożony jest tirami po 20 tyś litrów.

    • wildwezyr pisze:

      no pewnie, że mogą się różnić chociaż ich nie potrafię odróżnić… ale skoro nie potrafię odróżnić, skoro to dla mnie (i podejrzewam, że nie tylko dla mnie) jest to różnica subtelna, to robienie z tego piwa czegoś “świeżego”, “zielonego”, “ekologicznego” i lepszego niż pasteryzowane to nabijanie w butelkę. nie czuję różnicy – równie dobrze mogliby dla mnie faktycznie to samo lać w te butelki.

      a może tak robią? nie wiem bo nie mam jak tego odróżnić ;-p…

      szokujące jest jak bardzo nam się wydaje, że piwa się różnią póki ich nie spróbujemy z zamkniętymi oczami. wtedy nie potrafimy odróżniać wydawałoby się zupełnie różnych piw. w to jest po prostu trudno uwierzyć i można się kłócić, zapierać dopóki… faktycznie nie poświęci się chwili na zrobienie uczciwego ślepego testu. najlepiej ze znajomymi, lepsza wtedy jest zabawa ;-)…

    • Piotr pisze:

      Kolego pracuje w tym browarze i piwo marki kasztelan jest produkowane w 100% w sierpcu.A przywożone do sierpca jest inne piwo o którym nie muszę pisać.
      Pozdrawiam!

      • olo pisze:

        Piotrze, w żadnym razie stu procentach. Kasztelan niepasteryzowany jest również warzony i rozlewany w browarze Bosman w Szczecinie. Byłem na linii produkcyjnej, widziałem wlew puszkowy. Linia butelkowa wtedy stała nieczynna. Nie wiem ile tego piwa ląduje na rynku mazowiecko-kujawskim, ale Zachód Polski jest wstawiony na rozlewie szczecińskim.

      • olo pisze:

        I jeszcze jedno. Na dnie puszki w kodzie znajdują się wyróżniki: Sierpc ma L3, a Szczecin L11. Pozdrawiam Piwowarów i Piwożłopów.

  8. piwoszzz pisze:

    co wy pierdolicie… Piwo to piwo! O_o. Jesteście takimi “piwowymi audiofilami”, czyli piwofilami… Po kiego szukać w piwie czegoś, czego i tak nie wyczujesz? A czy pasterka czy nie pasterka to dzisiaj różnicy nie widzę. Wszystko po jednym c*uju… A wy tutaj jakieś teorie piwne głosicie. Ludzie, nosz kurna! A tymczasem ide na zimnego, pasteryzowanego leszka. cYa!

  9. rapier pisze:

    No wlasnie ja mam problem z piciem pasteryzowanego:/ bo na drugi dzien dostaje biegunki po takowym, specjalu, lechu czy tyskim. Pokusze sie chyba na probe z Kasztelanem moze mnie nieprzegna:P, ale wiem ze smakowal pewnie bedzie pospolicie ale coz. NApisze co i jak wychleje.
    Pozdro. piwosze

  10. Karina RUBP, Chicago pisze:

    PIWO. Dieta. Indeks glikemiczny.
    BH.203.
    MOTTO: Piwo, to oczywistość !!

    WIKIPEDIA:
    Piwo; najstarszy i najczęściej spożywany napój alkoholowy oraz trzeci po wodzie i herbacie najbardziej popularny napój na świecie. W znaczeniu ogólnym piwo to każdy napój otrzymany w wyniku enzymatycznej hydrolizy skrobi i białek zawartych w ziarnach zbóż i poddany fermentacji alkoholowej. W węższym znaczeniu pod pojęciem piwa rozumie się zawierający alkohol i dwutlenek węgla napój otrzymany w wyniku fermentacji alkoholowej wody, słodu i chmielu przy użyciu wyselekcjonowanych szczepów drożdży.
    Słód używany do produkcji piwa powstaje w procesie słodowania jęczmienia, rzadziej pszenicy lub żyta, który polega na moczeniu ziarna, kiełkowaniu, a następnie wysuszeniu. Efektem zacierania oraz filtracji słodu jest brzeczka, która wraz z chmielem poddawana jest warzeniu czyli gotowaniu, a następnie fermentacji alkoholowej przy użyciu drożdży piwowarskich.

    IRL KRAKÓW.
    Wymieniony wyżej napój ZAWSZE wzbudza kontrowersje, lecz u Nich liczą się wyłącznie badania.
    Zawartość tłuszczu w tym napoju to 0%, czyli od tłuszczu nie utyjemy, bo go nie ma. Węglowodany są, ale jest ich bardzo mało i są to tzw. __NISKIE węglowodany, tj. do 26% wzrostu czyli wzrost poziomu cukru we krwi po ich spożyciu, nigdy nie przekracza: piwo jasne do 8% wzrostu.
    Każdy kto zechce, może sobie te wzrosty sprawdzić własnym glukometrem i nie jest to trudne !!
    Problem może wystąpić dopiero w przypadku kumulacji toksyn, tj. gdy wypijamy więcej niż 2,5 litra takiego napoju dziennie. W przeciwnym razie przy mniejszym spożyciu nasze laboratorium (wątroba) radzi sobie neutralizując tę małą ilość toksyn SKUTECZNIE.
    Wobec tego napój ten nie może być ZALECANY, nie musi być ZAKAZANY i dlatego też klasyfikuje się go jako DOZWOLONY. Ostanie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego.

    PUENTA: PIWO, to napój po którym się nie tyje, to OCZYWISTE !!

    Nieprawdy biologiczne oraz puste frazesy o piwie i nie tylko o piwie, rozpowszechniają jedynie SPECE od tzw. Indeksu Glikemicznego, a to dlatego, że nic nie badali, nie znają glukometru, również nie czytali książek ze szkoły podstawowej (biologia 4 klasa) czyli plotą i plotą, wydając książę za książką o tym Indeksie Glikemicznym. Kłamią. OMIŃ !!
    Przecież do Nich nie możesz zadzwonić, bo nie ma gdzie. Nie masz kogo zapytać, o te wpisy w Internecie, dziesiątki sprzecznych ze sobą tabel, dlaczego ? To proste uciekają przed prawdą bo mówią kłamstwa, piszą oszczerstwa i Ich nigdzie nie ma; jednak PROKURATURA zna IP komputerów. Do krakowskiego IRL KRAKÓW, zawsze możesz zadzwonić bo są to żywi, realni naukowcy nie poddani żadnym NAUKOWYM REŻIMOM czyli lekko, łatwo omawiają PRAWDY BIOLOGICZNE, które zbadali. Warto !!

    Zobacz też; NISKIE węglowodany, wg: IRL KRAKÓW.
    __Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
    __Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL

  11. Jerry pisze:

    kasztelan dawno juz na dno poszedł były takie partie ze drozdzami waliło że hej……

    • wildwezyr pisze:

      to co teraz robić? jak żyć? co pić, w co wierzyć?

      łomża się pojawiła niepasteryzowana. trzeba łoić póki jeszcze nowość i dbają o jakość. aż ją wezmę na testy ze “zwykłą” łomżą. wydaje mi się wstępnie – że różnica będzie istotnie wyczuwalna!

      na szczęście są też browary droższe, ale dbające o swoje produkty. o kolejnym fajnym piwku – też słówko machnę, jak się za następny wpis zabiorę.

  12. xman pisze:

    Nie odróżniłeś wspomnianych piw po smaku ? To znaczy, że masz słabe kubki smakowe. Różnica jest ogromna. Smaki się różnią i to sporo. W piwie Żywiec czuć zbyt dużą proporcję kukurydzy, Żubr jest lekko aromatyzowany, Lech sprawia wrażenie rozrobionego wodą. Opis uogólniony na max, ale jakoś te różnice można pokazać. Poza tym kolor, sposób pienienia i czas utrzymywania piany, zapach. Nie można się pomylić!

    • wildwezyr pisze:

      może i mam słabe kubki (choć pijam z kufla). ale moi znajomi wszyscy – też? coś z nami jest nie tak? nie! po prostu tak to jest – tak ma wiele osób, więc po co udawać, że jest inaczej i możemy te smaki rozpoznawać?

      a co do piany, koloru, wysycenia i innych parametrów – nalałem do identycznych kufli pasteryzowanego i niepasteryzowanego kasztelana – nie było żadnej widocznej różnicy – kilka osób to obserwowało, kilka próbowało.

      inna sprawa co reklama potrafi człowiekowi zasugerować. pijąc z oznaczonych kufli (wiesz co w którym masz) lub z butelek – człowiek jest pewien, że czuje te różnice swoimi zmysłami. póki sobie oczu nie zawiąże ;-).

  13. Piotr pisze:

    a co do smakow piw to zwykły smiertelnik nie jest w stanie odróżnić różnych marek piw!Proszę nie łudźcie się że kupicie pasterke i niepasterke i zauważycie zmiane hehe to przychodzi z czasem a ponadto aby być w odróżnianiu smaku dobrym trzeba mieć dobre zmysły i odróżniać kilkadziesiąt (przynajmniej) smaków i zapachow a uwierzcie jest ich mnóstwo (nawet ponad 140 rodzajów).Moją wypowiedź opieram na własnym doświadczeniu zdobytym w szkoleniach firmy CARLSBERG która własnie jest właścicielem marki KASZTELAN.

    • wildwezyr pisze:

      Czyli – twoim zdaniem – bez odpowiednich szkoleń szkoda kasy i żenady na kupowanie niepasteryzowanych czy generalnie innych piw niż np. Harnaś czy Królewskie (podałem te, bo dość tanie)?

  14. konczarny pisze:

    Pytanie do znawców technologii wielkoprzemysłowej produkcji piwa:
    Czy to prawda ze piwa w puszkach (przynajmniej niektóre marki) sterylizowane są radiacyjnie?
    i np. piwo niepasteryzowane zostało wysterylizowane radiacyjnie ale o tym producent już nie mówi…
    co prawda podobno : sterylizacja radiacyjna – zabija większość bakterii i prawie nie obniża wartości odżywczych (w typowym procesie); przy większych dawkach promieniowania strata wartości odżywczych jest porównywalna z tą, jaka ma miejsce np. podczas gotowania czy mrożenia….
    ale ja do końca przekonany nie jestem…

  15. Piotr pisze:

    Mi osobiście piwo niepasteryzowane nie odpowiada z tym że mam po nim gazy hehe wydaje się być śmieszne ale tak jest bynajmniej w moim przypadku, a co po pasteryzowanym nie występuje ;)W ciemnych testach podając na przyklad 4 marki piwa ciężko jest odgadnąć które to jest które tym bardziej jak bierzemy piwo z jednej stajni tz. Kompania Piwowarska, Carlsberg czy Grupa Żywiec. Każdy chyba wie jakie piwa należą do której firmy.Podalem tylko te trzy bo według mnie one rządzą w Polsce. Co do piw niepasteryzowanych w puszcze i w butelce sterylizowane są w specjalnych filtrach przynajmniej tak jest w Carlberg Polska a jak jest w innych browarach to nie wiem…Musiał by się wypowiadać ktoś z innego browaru co było by niezłą gratką :) informacji nigdy za wiele :D

  16. rafał pisze:

    Piotr :
    Mi osobiście piwo niepasteryzowane nie odpowiada z tym że mam po nim gazy hehe wydaje się być śmieszne ale tak jest bynajmniej w moim przypadku, a co po pasteryzowanym nie występuje W ciemnych testach podając na przyklad 4 marki piwa ciężko jest odgadnąć które to jest które tym bardziej jak bierzemy piwo z jednej stajni tz. Kompania Piwowarska, Carlsberg czy Grupa Żywiec. Każdy chyba wie jakie piwa należą do której firmy.Podalem tylko te trzy bo według mnie one rządzą w Polsce. Co do piw niepasteryzowanych w puszcze i w butelce sterylizowane są w specjalnych filtrach przynajmniej tak jest w Carlberg Polska a jak jest w innych browarach to nie wiem…Musiał by się wypowiadać ktoś z innego browaru co było by niezłą gratką informacji nigdy za wiele

    Ja po niepasteryzowanym nie mam zgagi i o dziwo Kasztelan do nich należy. Więc? Jak oni to zrobili? Nie pasteryzowali? A piwo bardzo dobre, w Krakowie cały czas w okolicy 2zł, dziś kupiłem butelkowe (puszki nie piję) za 1,89

  17. Piotr pisze:

    w butelce jest bardzo dobre a z puszki nie pije.Najlepsze zimne z lodówy

  18. Marian pisze:

    Ciekawe ilu z tych wszystkich “smakoszy” tak naprawdę piło świeże i dobrze przechowywane piwo…
    Temperatura potrafi zabić smak każdego i zrobic z niego zwykła lurką która bez względu na markę smakuje jednakowo…
    Jaka mamy pewnośc kupując w sklepie czy restauracji bądź barze że piwo było przechowywane jak nalezy??
    w ilu spozywczakach stoi na zapleczu po prostu na podłodze a do lodówki jest wystawiana tylko częśc do sprzedazy??
    Mam toszczęscie że rzeczonego kasztelana mogę smakowac bezposrednio po przywiezieniu i róznica jest wyczuwalna i wyraźna miedzy pasteryzowanym i nie.
    Jesli postoją oba chocby dzień w temperaturze “pokojowej” to oba zamieiają się w zwykła chmielową zupę…

  19. shadoww pisze:

    Z DOBRYM piwem to jest tej natury problem że w zwykłym sklepie nie sposób go dostać, chyba że się mieszka w małej miejscowości, gdzieś na wsi. U mnie w sklepach jedynie niepasteryzowane to kasztelan, ale to taki sam szajs jak te inne siki.
    Łomża, moim zdaniem dobre i tanie piwo, chociaż pewnie już niedługo też zmieni się w taki badziew jak reszta. Oczywiście nie jest to ambrozja, ale wole to niż warke czy tyskie (warka to już totalnie zeszła w strone ścieku SZCZEGÓLNIE ta w dużych butlach)

    • wildwezyr pisze:

      Tyskie ostatnio kupiłem – męczarnia. Zeszło na psy strasznie! Łomża pojawiła się kilka miesięcy temu niepasteryzowana i mi smakowała. Teraz jakby mniej – czyżby też powoli na psy schodziła?

  20. koroner pisze:

    Z niepasteryzowanych Łomża faktycznie daje radę. Co ciekawe tu jest sytuacja odwrotna niż u autora: dwa teoretycznie takie same piwa, Łomża Niepasteryzowane 0,33 i 0,5 (http://www.lomzaniepasteryzowane.pl/produkty.html) mają zauważalnie różny smak (oba niezły).

  21. nigdt więcej pisze:

    A ja dzisiaj kopiłem i powiem że więcej tego nie zrobię Wcześniej parę razy kopiłem i nawet spoko ale dzisiaj taki kwas i paprochy że szkoda gadać I jeszcze małe pytanko jak piwo niepasteryzowane ma 6 miesięcy datę ważności ?? myślałem że miesiąc max

  22. Mika pisze:

    Łomża niepasteryzowane!!!
    ostatnio zakupiłam owe piwko w markecie…napiłam się w czasie kolacji i przyznam, że ma dobry smaczek…nie jest drogie…Z pewnością stanie się konkurencją dla wielu browarów…
    Gwarantuję, że wielu konsumentom wpadnie do koszyka…

  23. [...] Żytnie (browar Konstancin), Miodne (browar Kormoran, te też dobre dla kobiet), Kasztelan niepasteryzowany vs pasteryzowany, Warnijskie (browar Kormoran, tzw. chleb w płynie), słowo o „Świeżym” (browar [...]

  24. fala pisze:

    Witam expertow.
    Pochodzę z Sierpca i piwko z tego browaru płynie w moich żyłach;) kasztelana pijam sporadycznie z wyżej wymienionych powodów. wina obarczam koncern na C który w brudne łapska przejął również Okocim i kilka innych lokalnych browarów. doskonale pamiętam moment gdy kasztelan nazywał sie jeszcze kasztelańskie i smakował naprawdę wyśmienicie, bo nie musiał się ścigać w ilości sprzedanych flaszek a lokalny rynek chłonął wszystko. po zmianie właściciela i nazwy, ze niby lepsza, zmieniła się również jakość niestety na gorsze. a niepasteryzowane piwko całkiem niedawno było produkowane tylko na lato i tylko w butelkach i miało okres przydatności dwa tygodnie ,a teraz to się radykalnie wydłużyło i coś mi śmierdzi.

  25. numen pisze:

    Piotr :
    a co do smakow piw to zwykły smiertelnik nie jest w stanie odróżnić różnych marek piw!Proszę nie łudźcie się że kupicie pasterke i niepasterke i zauważycie zmiane hehe to przychodzi z czasem a ponadto aby być w odróżnianiu smaku dobrym trzeba mieć dobre zmysły i odróżniać kilkadziesiąt (przynajmniej) smaków i zapachow a uwierzcie jest ich mnóstwo (nawet ponad 140 rodzajów).Moją wypowiedź opieram na własnym doświadczeniu zdobytym w szkoleniach firmy CARLSBERG która własnie jest właścicielem marki KASZTELAN.

    zespół analizy sensorycznej wybierani są nieliczne osoby z wyjątkowymi predyspozycjami, studiowałem towaroznawstwo i wiem, że te laborki były przegwizdane, niby coś takiego jak odróżnianie smaków nie robi niby problemu ale jak mielismy doswiadczenie ze zmieszanymi smakami w poszczególnych próbkach, to wyczuwałem np. słodki i gorzki a tak naprawde była tam słony, metaliczny i umami… jak się robi taki test np. piwa to nie wolno go pic w duzych ilosciach i przede wszystkim należy wykorzystać odpowiednią metodę badawcza.

    Dla ciekawych tematu jeden z wykładów: http://www.sendspace.com/file/6u1yhr

  26. Hieronim pisze:

    Roznica w smaku jest wyczuwalna, jesli chodzi o Kasztelana pasteryzowanego i niepasteryzowanego, aczkolwiek i jedna wersja i druga jest dobra (moim skromnym zdaniem) ;) Bardzo smakuje mi Łomża niepasteryzowane, to szczegolnie polecam :)

  27. szymon pisze:

    Byłem w małym browarze. Posłuchałem podpatrzyłem wypiłem. I piję tylko z małych browarów. Ipowiem tyle PIWO musi być warzone i lezakowane robione na dobrej wodzie. I tak robi się w małych browarach, nawet pasteryzacja trwa tam trochę czasu i wygląda podobnie jak w domu pasteryzujemy kompot na zimę. Prponuję taki test otwórzcie piwo powiedzmy to najbardziej relkamowane z koncernu i zostawcie na noc. Rano to są szczyny tego nie da się pić. Wypijcie duszkiem z butelki, z gwinta szybo całą zawartość. Można pęknąć albo się nie da. Bo jest nasą czane CO jak coca cola. Zróbcie to samo z piwem z lokalnego browaru pasteryzowanym lub nie. Jeśli robią go tak jak kilkanaście lat temu to tych objawów nie ma. Pozatym na drugi dzień łeb człowieka nie boli. A smak – jest lepszy lub gorszy bo tam nie da się robić non stop takiego samego piwka. Bo pan Henio może wsypać ciut za dużo tego lub tamtego piwko może być świeżelub nie itp itd. Nie pijcie rekamowanego syfu!

  28. Piotr T. pisze:

    “Oczywiście trudno jest w to uwierzyć na słowo, wiec koledzy mi nie uwierzyli, póki sami nie wzięli udziału w podobnym ślepym teście – nie odróżnili Lecha od Żubra.”
    A to już porażka równie dobrze mogliby nieodróżnić kaczki od kuraczaka :).

    • wildwezyr pisze:

      Ja rozumiem, że to się w głowie nie mieści i trudno w to uwierzyć ;-). Faktycznie twoje porównanie z kaczką i kurczakiem wydaje się celne (i jest też zabawne). Tak się wydaje – dopóki nie zrobisz takiego testu sam ze znajomymi. Trzeba to oczywiście zrobić porządnie – podwójny ślepy test, bez ściemy. Przed testem moi znajomi byli – tak jak Ty – przekonani o łatwości rozróżnienia lecha-kaczki od żubra-kurczaka, po własnym teście zmienili zdanie, potem robili takie testy na własną rękę z innymi swoimi znajomymi – wynik, co zadziwiające – ten sam… ;-)

  29. alien20 pisze:

    Nie wiem jak mozna nie odroznic LECHA od ZUBRA. Chyba ze sie test wykonuje po 6 piwach wczesniej;) to faktycznie mozna nie rozroznic. Ja nie musze pic i odroznie LECHA ZUBRA i TYSKIE od siebie po….. zapachu:) Amatorka

    • wildwezyr pisze:

      Będę się powtarzał:

      Ja rozumiem, że to się w głowie nie mieści i trudno w to uwierzyć ;-)… Tak się wydaje – dopóki nie zrobisz takiego testu sam ze znajomymi. Trzeba to oczywiście zrobić porządnie – podwójny ślepy test, bez ściemy. Przed testem moi znajomi byli – tak jak Ty – przekonani o łatwości rozróżnienia Lecha od Żubra, po własnym teście zmienili zdanie, potem robili takie testy na własną rękę z innymi swoimi znajomymi – wynik, co zadziwiające – ten sam… ;-)

      My robiliśmy oczywiście testy na trzeźwo – bo inaczej faktycznie byłyby bardzo wątpliwe wyniki.

  30. hubert pisze:

    Prawdę mówiąc Panowie, pijam piwa, różne piwa. I nic tak mi nie podchodzi jak Kasztelan. Lech, Żubr, Warka Strong – gustowałem w tych piwach, ale kiedy mam do wyboru zawsze wybiorę Kasztelana. A czemu? Ciężko to opisać, ale bardzo łatwo go przyswajam, nie wzdyma mnie mocno, rano się lepiej czuję no i chłodny świetnie smakuje niezależnie od humoru.

    Jedyne piwo, które mógłbym zbliżyć do niego nazywa się Perła :)

  31. SadamPL pisze:

    Z niepasteryzowanym kasztelanem to ściema, niepasteryzowane piwo ma datę ważności 2 tygodnie od produkcji a kasztelan rzekomo niepasteryzowany ma pół roku czyli tyle co lura produkowana na masową skalę. Polecam porównać z np piwem “Żywe”, różnica ogromna a dlaczego za dupę nikt tych ściemniaczy z kasztelana nie weźmie to nie wiem sam…

    • Piecuch pisze:

      Panowie. Co do mylenia marek pseudo-polskich piw, czemu się dziwicie? Toż to w większości należy do Kompani Piwowarskiej, która też jest częścią światowego molocha – Millera. Nie ma wyczuwalnej różnicy między tymi piwami, tylko etykietki i może takie drobne różnice jak ujęcie wody kranowej. Co do terminu ważności piw niepasteryzowanych: jakiś czas temu piłem piwo domowej konstrukcji, niepasteryzowane. Zabutelkowane 3 lata wcześniej, nie 2 tygodnie, czy pół roku. I co? Było wspaniałe! I nie miało powodu, żeby się zepsuć. Dziwna sprawa, ale to sztuczne dodatki do żywności powodują skrócenie daty przydatności do spożycia.
      Dla wszystkich ceniących sobie smak piwa – uwarzcie sobie sami! Sprawa jest banalnie prosta, jeśli się warzy z tzw. Brew-kitów, cena ok 1zł/litr piwa, smak znakomity, a satysfakcja? Bezcenna.

    • MeHow pisze:

      No właśnie kupując to piwko na samym początku sprawdzałem datę i był termin ważności bodajże miesiąc. Teraz jakoś dziwnie wydlużono go z czego wnioskuję że to już nie jest niepasteryzowane.

  32. MAJK pisze:

    Dzisiaj piwa robi się nowoczesnymi metodami. Wszystko jest tajemnicą i nawet kolega, który ją zna powie, że piwo jest super, fermentacja trwa długo itp. Ale jest kiepsko, trzeba zrobić dużo taniego piwa dla mas, zachęcić reklamami, dobrze zrobionymi opakowaniami, smak też musi być i klar. Pierwsza tajemna metoda to piwo bez chmielu, bo chmiel powoduje problemy z klarowaniem, to metoda bez gazu, piwo jest zupą w koloże piwa, dodajemy co2, dodajemy %, piana też jest ale bardzo szybko siada i jest inna, duże pęcherze. Bąble CO2 są wielkie, odrywają się od podstawy nie powstają w połowie szkla itp. To jest technologia 3 dniowa, piwo ma inny smak, większość piw ma bardzo podobny smak i niestety posmak, ale upić się można bo mają procenty.
    Czeskie czy inne piwo produkowane u nas ma oczywście inny, gorszy smak ale puszka czy cała otoczka pozostaje super. Jeżeli wykupuje się browar, np. piwo Dojlidy żubr, zostaje tylko nazwa, marka a reszta jest zupełnie inna. Pilsner podobno wymaga żywego ognia pod kadzią bo elektrycznie robiony jest inny. Ale woda ? leci z kranu, a woda jak wiemy jest bardzo ważna, więc … więc trzeba uważać na piwa masowe, ja czuję ich syntetyczny smak, coś okropnego, nawet często granulaty słodowo – chmielowe nie są nasze tylko sprowadzane :) ale technologia, przygotowanie czegoś w stylu koncentratu piwnego to teraz modny temat. Warto kupowac piwo z małych browarów, gdzie technologia jest jak dawniej, warto nawet zapłacić 2x więcej bo duże browary nabijają nas w butelkę z produktem piwo-podobnym

  33. SpraySystem pisze:

    Witampiwko jak piwko moze i sciem ale mi smakuje :D

  34. MeHow pisze:

    POlecam piwka regionalne które nie znajdziecie w marketach. Będąc w Olsztynie natknąłem się na piwo WARMIAK. Po prostu niebo w gębie i nie nikt mi nie powie że pasteryzowane czy nie to nie ma różnicy. Otóż jest i to duża. Apropos Kasztelana to na samym początku póki nie było reklamy w TV to piwo było smaczne. W moim mieście mogłem znależc go w jednym sklepie ale potem niestety jak każdy produkt który idzie w masówkę stał się gorszy. Nie napisze że nie do picia bo piję go nadal ale to juz nie to samo co kiedyś.

    • wildwezyr pisze:

      Warto rozejrzeć się w mniejszych sklepikach – mini delikatesach, nocnych, typowo alkoholowych itp. U mnie w takich można trafić Warmiaka oraz inne m. in. z browarów Kormoran i Konstancin oraz innych często jeszcze mniejszych.

      Ja ostatnio miałem podobną sytuację z Łomżą niepasteryzowaną – dopóki nie stała się popularna – smakowała mi. Teraz jakoś przestała. Albo się pogorszyła, albo mi się po prostu przepiła (choć to dziwne, że tak szybko…).

  35. Kasztelan pisze:

    Co do tego Kasztelana w puszce to nie jest tajemnicą żę pogoń za kosztami w Browarach spowodowała iż dziś tego Kasztelana niestety nie produkuje się W Browarze w Sierpcu (mówię o puszcze) gdyż ten browar nie posiada linii do rozlewu piwa w puszki, ale ponieważ należy do korporacji piwnej Carlsberga to produkcja i rozlew odbywa się Browarze w Szczecinie. Także proces produkcji piwa nawet tej samej marki został sprowadzony tylko do opakowania i działań marketingowych i ma się nijak do oceny jego smaku. A już 5 miesięczny termin przydatności na piwo niepasteryzowane to oczywista oczywistość, że to tylko gra słów w kampanii promocyjnej produktu, który ma być dla klienta jak najbardziej ekologiiczny i bliski naturze. Także nie wczuwajcie się za bardzo w ocenę smaku bo jest to szukanie czegoś czego nie ma.

  36. SLK pisze:

    Pozwolę się nie zgodzić :) Dla mnie jest wyraźna różnica między Kasztelanem pasteryzowanym, a nie pasteryzowanym (testowałem butelkowe i puszkowe). Może to jedynie kwestia ilości zasmakowanych marek i gatunków:) Nie oznacza to oczywiście ze Kasztelan niepasteryzowany jest piwem cud miód nad którym się można rozwodzić – jest akceptowalny, tj taki smak minimum powinny minimum posiadać “piwa” komercyjne takie jak heineken, Zywiec czy inne Grolsche . Co do reszty “piw” na rynku… to nie są piwa, ale wyroby piwopodobne, jak ktos ladnie napisal powyzej, smakujące tak samo.. można by je z powodzeniem ładnie nazwać Żywtyskacze. Dla tego “w jedności siła” i w browarach lokalnych, które teraz zaczynają rozkwitać :)

  37. albrecht1 pisze:

    Sprawa jest z gruntu oczywista ! Obecnie coraz więcej produktów pod nazwą “NIEPASTERYZOWANE” podlega wysublimowanej filtracji, co w sposób ewidentny ma wpływ na pozbawienie ich wszelkich wartościowych substancji , czyli naturalnie naturalnych :-) Nie trzeba już używać podwyższonej temperatury , żeby wyjałowić taki produkt wręcz doszczętnie :-). “NIEPASTERYZOWANE” , to obecnie tani chwyt reklamowy (oczywiście, nie dotyczy to wszystkich lokalnych browarów, ale niestety już wielu :-(, a zwłaszcza tych, które wykupił wszechobecny na całym świecie MILLER, czyli nasze Kompanie Piwowarskie ). Produkt niepasteryzowany nie różni się praktycznie niczym od pasteryzowanego , ale jak fajnie brzmi. Prosty przykład : w latach sześćdziesiątych , siedemdziesiątych ubiegłego wieku, produkowano w każdym lokalnym browarze piwo niepasteryzowane. Piwo to miało termin przydatności do spożycia najwyżej tydzień !!! Pamiętam jak piwo potrafiło wręcz eksplodować w skrzynkach w sklepie (chłodnie były wtedy w sferze marzeń, a dziś piwo niepasteryzowane nie musi być już schładzane, sic !!!) ! Jakiż to miało smak !! Oczywiście bywały niektóre owszem i podłe w smaku. Dziś piwa “niepasteryzowane” potrafią wytrzymać 5 miesięcy !!! (podejrzewam że wytrzymałyby o wiele dłużej, ale byłoby to już trochę podejrzane dla klientów) Bzdura, bzdura, i jeszcze raz bzdura ! Dla laika być może wystarczy, dla smakosza : NIE . Zresztą, browar Sierpc nie tak dawno popełnił wpadkę . Prawdopodobnie proces filtracji skrócił do niezbędnego minimum, co miało mieć oczywiście wpływ, na skrócenie procesu a co się z tym wiąże, obniżenie kosztów produkcji. Fachowcy z tego browaru przeliczyli się , i przyniosło to efekt, w postaci wycofania prawie całej partii piwa, ze sklepów w wielu miastach Polski .Piwo buzowało wręcz w butelkach. Czyli z oszczędności “popełnili” piwo prawie niepasteryzowane :-) Jednak szybko naprawili ten błąd . No i niestety , znowu mamy piwo “NIEPASTERYZOWANE” ,i jest to, niestety prawda w 100 procentach, ale pozostaje żal, że niewiele ono ma wspólnego z piwem naturalnym. Ot i to wszystko .

    Pozdrawiam smakoszy !

  38. kic pisze:

    wg mojej wiedzy brak pasteryzacji to brak podgrzania piwa na etapie pakowania piwa do butelek i puszek. Każde podgrzanie piwa (pasteryzacja, przechowywanie w wysokiej temperaturze lub na słońcu) powoduje, że smak piwa i zapach starzeje się – przestaje być taki jak na poczatku. Dzieki temu, ze piwo nie było pasterysowane starzeje się wolniej i dużej zachowuje swiezy smak i zapach.

    Wracaja do mikrofiltracji, to wg mojej wiedzy ten proces zatzymuje tylko mikroorganizmy, ktore moga psuc piwo po 3-4 tygodniach. Wszelkie inne substacje wchodzace w sklad piwa nadal bez zmian znajduja sie w piwie. Mirkofiltracja ich nie usuwa. Piwo zachowuje wszelkie walory piwa niepasteryzowanego (bo nie było pasteryzowane) a jego zaleta jest to, ze sie nie zepsuje po 3 tygodniach bo nie ma w nim mikrobow ktore psuja piwo… ot i cala tajemnica… :-)

  39. Andrzej pisze:

    Tak sobie czytam Wasze posty popijając właśnie Kasztelana, z nadzieją, że to nieco lepsze piwo od innych “marketówek ” i przyznam się że dziwię się iż niektórzy nie czują różnicy np. pomiędzy Tyskim a Lechem. Dla mnie jest ona ewidentna, na korzyść Tyskiego, ale to moja subiektywna ocena. Jeździłem trochę po świecie (transport międzynarodowy) i piłem już baaardzo różne gatunki piwa, oczywiście na długiej pauzie – co najmniej 9 godz – dla nie wtajemniczonych:) Powiem Wam że takich dobrych – smakowo, nie mówię o procesie produkcji – piw jak w Polsce to nie piłem nigdzie, no może w Anglii, ale to właśnie z regionalnego browaru. Ale piwo np. z Holandii czy Niemiec ma się nijak do polskich. Wiem że browary są kupione przez firmy zagraniczne ale i tak to co jest u nas jest o wiele lepsze niż to co jest na tzw. zachodzie.I tak sobie myślę, że ten “nasze” piwa nie są takie złe. To na zdrowie Panowie!

  40. szymon pisze:

    Panom z działu marketingu dziękujemy. Niech sobie piją to świństwo i nie piszą bajek. Niech żyją małe browary !!!

  41. iii pisze:

    a ile moze produkowac maly browar zeby byl malym?

  42. skrool pisze:

    Ze smakoszami piwa w Polsce jest jak z lekarzami, mechanikami itp. Ilu mieszkańców kraju tylu znawców. Jeśli będziesz znawcą, testerem, to może będziesz mógł się wypowiadać. A skoro jesteś tylko konsumentem nie zabieraj głosu.

  43. Lech a Tyskie pisze:

    kup sobie raz jeszcze Leszka i Tyskacza jeśli dalej smak będzie taki sam to Idź do lekarza i sprawdź swoje kubki smakowe bo widocznie masz uczulenie na smak!!!!!!!!

  44. Mi tam piwo Kasztelan smakuje , rewelacja to nie jest ale w porownaniu do tych Warek , Tyskich , Harnasi czy Tatr to dla mnie jest to niezle piwo wlasnie go teraz pije . Sa piwa lepsze od Kasztelana ale sory ludziska nie kazdego stac na piwko za 5 zeta szczegolnie jak ktos jest mlody uczy sie , nie pracuje a np. chce wypic piwko przy jakims ognisku czy imprezce. Ok Warmiak super piwko ale u mnie kosztuje 4.30 , Kozlak Amber ponad 5 zeta tez niezle piwo i co z tego !!!!!!!!!! nie wzystkich na takie piwa stac . Jak tacy madrzy jestescie to napiszcie mi o jakims super piwie do kupienia za 2 , 2,50 zeta. A co do zagranicy to napisze z glowy i moge popelnic bledy w nazwach tych piw ale pracowalem w Niemczech i Francji i nie p……..cie ze tam sa lepsze piwa bhehehe mozna znalesc rownie dobre jak i beznadziejne piwa tak jak w Polsce. W Niemczech pilem Bittburger pilem i inne niemieckie piwa u Turka i to czesto dzien w dzien !! ktorych nazw juz nie pamietam i byly rownie syfiaste co te polskiei masowki !!!! odkrylem pauliner i przy nim zostalem . Pojechalem do Francji jeszcze gorzej bo Francuskie piwa to ogolnie syf , no ale wiadomo z czasem odkrylem Stelle Artois ale to piwo Belgijskie , no i jeszcze jedno super piwko Pelfotrh Pelikan na niego mowilismy bo byl na puszce piwa tez dobre piwko . Wiec ludziska nie narzekajcie ze u nas to piwo ogolnie syfiaste jest a gdzie indziej to super !!!!!!!!!!!!!!!!! bo tak nie jest .

    • jurand pisze:

      Do Kasztelan dobre piwo – Całkowicie się z Tobą zgadzam, ceny dobrych piw są hamulcem. Stella Artois Pelforth oraz Paulaner to naprawdę jest to. We Francji jest jeszcze jedno, które mi podchodziło – jego nazwa składa się z czterech cyfr, których nie pamiętam, smakowało jak “śmietana”. Co ciekawe, Stellę spotkałem nawet w 2001 roku w … Kiten w Bułgarii, ale była to seria limitowana, którą w całości wykupiłem, dalszych dostaw przez pozostałe 10 dni wczasów nie doczekałem się. Pozdrawiam.

  45. ADI pisze:

    Sorry ale jeśli ty nie odróżniasz Lecha ( raczej marne ) od Książęcego ( bardzo ok – choć teraz już nie Tyskie ale samo Książęce i tak jest wyborne) to przykro mi to powiedzieć ale dla mnie twój felieton/post/artykuł jest kompletnie niewiarygodny.

    Ktoś inny może proporcje odwrócić w drugą stronę (marne vs wyborne ) . Ale różnicę musi zauważyć.

  46. piwosz pisze:

    Masz trochę racji z tym marketingowym czarowaniem, ale nie zgadzam się co do brak różnic w smaku. Niedawno byłem właśnie “ofiarą” takiego ślepego testu. Zagadnęła mnie na ulicy śliczna dziewuszka, czy bym nie chciał wziąć udziału w teście marketingowym. chciałem. Okazało się, że dotyczy on piwa :))
    Próbowałem trzech rodzajów, opisywałem jak mi smakuje, pachnie itp. Nie znałem marek które próbuję. I tak: Te, które mi najbardziej smakowało okazało się Tyskaczem – wtedy je piłem i rzeczywiście mi smakowało, Żubr – niezbyt mi smakowało w czasie testu, i tak też jest w realu. Ostatnie określiłem, jako piwko dla żuli, wzmacniane spirytem. I okazał się to Goolman, czy coś w tym stylu. A więc, da się odróżnić smak.

  47. w Norwegi pisze:

    Adam: Ale jedna jest prawda. Nie bądźmy takimi pesymistami. Na całym świecie dzieje się to samo, a… – tam jest dobrze gdzie nas nie ma-, guzik prawda.
    Nie raz, zapraszałem znajomych z innych krajów i opinia o polskim piwku była całkiem pozytywna [może to otoczka???], także nie ma co się wstydzić!

    tak do tego mam wuja w Norwegi i tam podobno są strasznie drogie że przeliczając na nasze to ok 6-8 zł za butelkę. Więc nie narzekajcie na te w Polsce

  48. gitarra pisze:

    No jak to jest drogo… zobacz u nas dobre piwo np. ŻYWE 5 zł, a ile my tu zarabiamy, a ile zarabia się w Norwegii? Policz sobie na ile butelek stać Polaka, a na ile Norwega tygodniowo. Jest to coś koło 1 / 10 (dla Norwega oczywiście) więc nie pisać głupot proszę.
    A dodać należy że w Norwegii alkohol nie jest ogólnodostępny w sklepach spożywczych / marketach. Tam po piwo nierzadko trzeba organizować wyprawę po kilkadziesiąt km w jedną stronę…

  49. powiem wam tak… piwa typu Żywiec, Tyskie, Warka… to coś czego po prostu przełknąć nie mogę.. Kasztelan niepasteryzowany, którego zachwalał mój przyjaciel również nie przypadł mi do gustu. Chyba jedno z nielicznych piw którego cena odpowiada jakości jest Harnaś – browar okocim, wg mnie jest dużo lepsze od tych “Wspaniałych” sikaczy. Od jakiegoś czasu eksperymentuje i na prawdę przypadły mi do gustu Perła, Łomża oraz Ciechan – lubię sobie zmieniać dietę ;]

    muszę się również zgodzić z tym, że najlepsze piwa to te regionalne których nie ma w supermarketach, jednakże w moich rodzimych Skierniewicach jakiś czas temu otworzył się sklep w którym można dostać chociażby Wiśnie w Piwie, Ciechana Miodowego czy też Świerze. Kto nie próbował na prawdę polecam piwa regionalne ;]

  50. Dzodzo pisze:

    no moim zdanie jeśli nie odróżniasz lecha od tyskiego albo twój kolega od żubra…to popieram większość która twierdzi że powinieneś iść do lekarza i kolegę też zabierz ;)
    lubię lecha napić się od czasu do czasu aczkolwiek znudził mi się ponieważ przez prawie dwa lata tylko lech i ogólnie zaczęło się w nim coś psuć :( teraz też lubię sobie spokojnie na działeczce golnąc leszka ale tyskiego (i tu przepraszam) nie znoszę mam po nim cholerną zgagę :(
    co do kasztelanka to od jakiegoś czasu go piję i mi naprawdę smakuje lubię iść na działkę i w spokoju napić się kasztelanka, skosić trawkę i poplewić :D
    dodam że polecam spróbować piwo “Złoty Denar CHMIELOWY” nie zwykły (bełt) lecz zielony chmielowy jest dosyć tani, bez kaucji i (jak dla mnie) dobrze smakuje :)
    zresztą nawet w kwestii wódki również zauważyłem że coś nie dobrego się dzieje… w tamtym roku piliśmy na kameralnych imprezkach bolsa i parę flaszek poszło po czym bols przestał w ogóle wchodzić i ostatnio rozmawiałem ze znajomym on również miał tak samo…cóż no póki co wszystko idzie w górę i pewnie producenci tylko się głowią żeby jak najmniej zrobić a jeszcze lepiej zarobić

    Pozdrawiam :)

  51. martiinez pisze:

    Zgadzam się z autorem :-) Jak piłem niepasteryzowanego kasztelana to się zastanawiałem na czym polega różnica bo nic nie czuje (a juz na pewno nie drożdży) :-D Jeżeli są dwie rozlewnie, to może ta w Sierpcu robi świeże piwo. Kiedys tam byłem i kasztelan mi smakował (nie było jeszcze na rynku niepasteryzowanego).

    Pozdro

  52. tojeto pisze:

    Piszcie co chcecie, ja od ponad 2 lat jestem zagorzałym fanem Kasztelana Niepasteryzowanego. W butelce smakuje mi najbardziej i nie zamieniłbym go na żadne inne. Taka moja opinia i gust!

  53. olry pisze:

    kiedyś byłem w browarze w Łomży – rok 199któryś i piłem prosto z linii
    niepasteryzowane, krótko – ile postoi niepasteryzowane w butelce czy puszce , więc to co ma gwarancje do października a mamy lipiec to UV czy radiacja a tak podaje Kasztelan z Sierpca
    zresztą różnica pomiędzy wszystkim co się zwie piwem dziś jest minimalna High Gravity robi swoje
    (mgr inż. tech, żywn. i żyw. człow.)

  54. Janek pisze:

    Rzeczywiście większość piw niepasteryzowanych (tych z dużych browarów) jest utrwalana przez filtrację. Warto wczytać się w etykietę. Po naprawdę dobre piwa radzę wybrać się do specjalnych sklepów z piwami małych regionalnych browarów. Z oferty dostępnej w supermarketach, to chyba tylko Ciechan robi prawdziwe niefiltrowane i niepasteryzowane piwo.

    Polecam ciekawy artykuł na ten temat:
    http://forsal.pl/artykuly/527662,browary_walcza_o_rynek_piw_niepasteryzowanych.html

  55. abraHmm pisze:

    Zapomniano o -jeszcze niedawno ostatnim państwowym- browarze w Czarnkowie produkującym piwo Noteckie. Tak jak pisze wyżej przedmówca, warto się wybrać do specjalnych sklepów z piwami małych, regionalnych browarów, a tak się składa, że browar w Czarnkowie takowy posiada. Ceny ciemnego Eire (polecam!) już na poziomie 2,10zł za 330ml (butelki typu bączek), co w przeliczeniu na 0,5L wychodzi troszku ponad 3zł, ale dla tego smaku WARTO. W swojej ofercie posiada jeszcze czarnkowski browar -piwo jasne, oraz niskopasteryzowane.

  56. paul pisze:

    Panowie i Panie piwo w koszalińskiej “pijalni” KOVAL jest czymś wspaniałym. w 1 litrowych kuflach, zimne, lane prosto z kadzi. Na miejscu warzą i sprzedają nie piłem w życiu lepszego piwa. POLECAM

  57. SEY pisze:

    Powyżej wspomniano o piwie Książęcym z Tych i o Lechu z Poznania. Dodam od siebie, że oba te piwa były znakomite zanim Lech z browarem tyskim nie stworzyły wspólnego koncernu. Od tego czasu zarówno Lech, jak Tyskie, to szajs. Jedynie Dębowe Mocne nadaje się do picia. Było kiedyś jeszcze piwo Książęce z browaru w Lwówku Śląskim. Było wspaniałe i zdobyło nawet złoty medal w międzynarodowym konkursie. Niestety, browar został zlikwidowany. Co zaś do piwa pasteryzowanego a niepasteryzowanego, to być może starsi wiekiem przypominają sobie jak się w PRL-u kupowało piwo tylko butelkowe lub beczkowe, bo w puszkach nie było jeszcze. Te wszystkie piwa były niepasteryzowane. Jak się udało znaleźć piwo w sklepie, to się odwracało butelkę dnem do góry, żeby sprawdzić czy nie spadają w dół ,,męty”. Jeżeli tak było, to takiego piwa się nie brało, bo z reguły było kwaśne i było wlane do butelek ponad 4 dni wcześniej. Podobnie z piwem beczkowym. Jeżeli na dnie kufla pływał osad, było to znakiem, że beczkę otwarto 3 dni temu i to co mi podano, to resztki z tej beczki, też zresztą kwaśne. Trzeba jednak powiedzieć, że świeże piwo odpowiednio schłodzone, niepasteryzowane z dębowej beczki, to żadne z tych polewanych z aluminiowych kegów, nie może się z nim równać.

  58. mieszczanin pisze:

    Hmm właśnie piję kasztelana “niepasteryzowanego”. Muszę przyznać Panu rację w pewnych kwestiach dotyczących produkcji piwa. Aczkolwiek różnice smakowe między np. warką czerwoną, warką strong, żubrem, lechem, lechem pils, żywcem są odczuwalne. Osobiście nie rozpoznaję piwa po smaku bo i nie zapamiętuję smaków ale różnice w smaku czuję.

  59. albrecht1 pisze:

    To co ty piłeś ? Niemieckie piwa, oprócz czeskich są najlepszymi piwami na świecie. Oczywiście nie wszystkie, ale większość . Z całym szacunkiem dla polskich piw, nasze piwa od niemieckich dzielą lata świetlne. Piwo Tyskie Gronie było super piwem . Ale to było w latach 90-tych, i produkowane było w Browarze Książęcym w Tychach. Teraz jest produkowane w każdym browarze Kompanii Piwowarskiej. Zwykły shit. Proces high gravity to normalne oszustwo. Jak można ekstrakt piwa mieszać przy rozlewaniu z wodą gazowaną !!!!! To jest gówno a nie piwo !!!!

  60. minisz pisze:

    Kolego, coś słabo smakujesz te browarki, albo lipne partie natrafiasz. Wsmakuj sie raz jeszcze w lecha, w odróżnieniu od Tyskiego ma lekko trawowy/chmielowy posmak. W tyskim mozna odnalezc bardzo lekką nutę cytrusa.
    Sprawdz raz jeszcze kasztelana niepasteryzowanego i pasteryzowanego. Ten drugi rozni sie, jest znacznie “cięższy”, trochę gęściejeszy i ma bardziej wyrazisty smak a to dzieki wiekszej zawartosci subst. odzywczych, ktore traci sir podczas pasteryzacji.
    Mimo wszystko masz troche racji. Prawdziwe niepasterysowane piwo powinno miec max 3 tyg waznosci, kasztelan ma kilka mc. Dzieje sie tak, bo zamiast pasteryzacji stosuja filtracje, ktora dziala podobnie, ale mimo wszystko moze stanowic o lepszej jakosci tego piwka.
    Pozdro

  61. chmielak pisze:

    Jeszcze raz proszę, nie piszcie że LECH że TYSKIE MAJĄ JAKĄŚ NUTĘ. To zwykłe szczyny wytwarzane metodami nie mającymi nic wspólnego w ważeniem i leżakowaniem PIWA. Produkowane są na masową skalę z chińskiego koncentratu. To co pijecie panowie to REKLAMA . Ostatnio na skutek tego że sprzedaż tego syfu maleje pojawiły się podróbki prawdziwego piwa pt. NIEPASTERYZOWANE. Nie dajcie się nabrać. Kupujcie tylko z małych browarów smakujcie i piszcie jaką ma goryczkę czy świeże czy kwaśne itd Które jest najlepsze waszym zdaniem. Ale nie rozśmieszajcie mnie zachwytem nad Żywcem czy innym Okocimiem rozlewanym pod Warszawą. To nie te czasy . Wklepcie sobie “małe browary ” w googla i sami poczytajcie

  62. chmielak pisze:

    ~Tedy Bear: Piwa masowe takie jak heineken,tyskie, zywiec,carlsberg, to mieszanka wody i koncentratu hmielu-lupuliny,i troche innych dodatkow chemicznych i konserwantow i substancjii powstrzymujacych proces fermentacjii zeby toto nie wystrzelilo z puszki po otwarciu,po jednym takim wypitym ma kacora i bol … rozwiń całość
    dzisiaj, 07:25 | ocena: 96% | odpowiedzi: 20 odpowiedz oceń
    ~ityle do ~młody: najpierw oglądasz; sycisz wzrok przez chwilę i POWOLI zamykasz oczy! teraz widzisz wyraźnie leśną polanę zalaną słońcem, porośniętą chmielem a w środku pasieka: pracowite pszczoły zbierają miód. JESTEŚ TAM, czujesz woń kwiatów lekko przełamaną zapachem drzewa sandałowego i wanilii. powoli, … rozwiń całość
    dzisiaj, 08:22 | ocena: 100% | odpowiedzi: 5 odpowiedz oceń
    ~gary: Coś w tym jest, że wszyscy myslą na ten temat podobnie (w tym ja). Obecne piwa wielkich koncernów to siki. Ja też szukam mniej znanych marek, moge dać więcej kasy byle to przypominalo piwo, a nie jakąś chemiczną mieszankę. Kiedyś Zywiec to było coś. Piwa można było poznać po smakach nawet tego … rozwiń całość
    dzisiaj, 08:29 | ocena: 100% | odpowiedzi: 2 odpowiedz oceń
    ~kfysiu: Ten cały Żywiec, to wielka ściema! Jeśli się nie mylę, ponad 60% udziałów w spółce mają Niemcy. Ładnie brzmiący polski browar? Dysponując ogromnym kapitałem, skupują lokalne browary i zamieniają dotychczas dobre browary w przysłowiowe ‘szczyny’. Podobna sprawa dotyczy innych wielkich koncernów…. rozwiń całość
    dzisiaj, 08:59 | ocena: 96% | odpowiedzi: 7 odpowiedz oceń
    ~mitrowitz do ~Tedy Bear: Do produkcji piwa potrzebny jest słód, który powstaje ze zbóż. Nie tylko jęczmienia. Są piwa pszeniczne, żytnie, jęczmienne. Nawiasem mówiąc te ostatnie uchodziły w Rzeczpospolitej Obojga Narodów za piwa gorsze. Zdecydowanie większym uznaniem cieszyły się piwa pszeniczne. Moje ulubione.
    A chmiel … rozwiń całość
    dzisiaj, 08:19 | ocena: 95% | odpowiedzi: 6 odpowiedz oceń
    ~kaczor: czytam Wasze komentarze i ogólnie zgadzam się znimi. Dlaczego? piszę to słysząc z kuchni bulgotanie 2 warek piwa. Od 4 lat – na początku z ciekawości – warzę piwo samodzielnie. Zawsze w piwnicy mam zapasik 5-6 skrzynek dojrzewającego piwa, obok skrzynek stoi sobie czteropak LECHA, ….i tak … rozwiń całość
    dzisiaj, 08:30 | ocena: 96% | odpowiedzi: 4 odpowiedz oceń
    ~slayer: Tak jak zauważyła część przedmówców-koncerny robią masówkę, leją praktycznie jedno piwo a przyklejają różne etykietki.Zamiast wprowadzać nowe gatunki niech zadbają o te które już są, niech sobie przypomną jak smakowały Okocim, Leżajsk czy Warka zanim stały się produktem ich wielkich molochów … rozwiń całość
    dzisiaj, 07:29 | ocena: 100% | odpowiedzi: 1 odpowiedz oceń
    ~zeźlony: “…. na rynku nie ma miejsca na nowe lagery” , niech uwarzą jeden dobry to ludzie kupią! Zamiast warzyć piwo gotują kompotopodobną berbeluchę której skład z piwem nie ma nic wspólnego. Każdy duży korporacyjny browar szczyci się kilkuset letnią tradycją warzelniczą to dla przypomnienia niech … rozwiń całość
    dzisiaj, 07:57 | ocena: 96% odpowiedz oceń
    ~lokalne produkty: Też wole kupić piwo lokalne… mały browar musi dbać o klienta wiec nie może byle szmiry sprzedawać. Jakoś zaczyna obecnie odgrywać coraz większe znaczenie i wygrywać z ceną. Poza tym jestem zdania ze trzeba wspierać lokalną gospodarkę… dzięki niej ludzie w regionie mają prace, wspieramy … rozwiń całość
    dzisiaj, 07:58 | ocena: 100% | odpowiedzi: 1 odpowiedz oceń
    ~piwosz: ludzie się poznali na piwie produkowanym przez koncerny i nie chcą pić szczochów zaprawionych chemicznymi dodatkami o smaku piwa.Żywiec,Lech,Heineken itd do skasowania.

  63. Montana pisze:

    Zacznę od tego że najpierw poczytajcie sobie co to jest pasteryzacja. jak Wam się nie chce to w skrócie Wam napisze: Klasyczna metoda pasteryzacji polega na ogrzewaniu produktu do temperatury powyżej 70 °C, jednak nie większej niż 100 °C. Pasteryzacja to zapoczątkowana przez Ludwika Pasteura technika konserwacji przy pomocy odpowiednio dobranego podgrzewania produktów spożywczych, tak aby zniszczyć lub zahamować wzrost drobnoustrojów chorobotwórczych lub enzymów przy jednoczesnym zachowaniu smaku produktów i uniknięciu obniżenia ich wartości odżywczych.
    Tak więc piwo Kasztelan Niepasteryzowane jest tak jak i piwa pasteryzowane pozbawione tych wszystkich drobnoustrojów ale nie poprzez pasteryzacje lecz innymi metodami. Także nie zdziwię się że w smaku może być podobne do pasteryzowanego, bo w zasadzie nawet powinno być, ale jeżeli w procesie produkcji nie zachodzi pasteryzacja to piwo jak najbardziej jest NIEPASTERYZOWANE.

    • Między innymi, ten art natchnął mnie do napisania kilku słów odnośnie właśnie piw pasteryzowanych, z pozycji kogoś, kto dość uważnie śledzi to co dzieje się na rynku. http://www.blogprasa.pl/2012/10/piwo-niepasteryzowane-samo-zdrowie-i-szpan/

      Na szczęście, wygląda na to, że po n-tej partii zepsutego, bezpłciowego piwa niepasteryzowanego moda na “świeżość” na polskim rynku mija. Oby nigdy nie wróciła. Jesteśmy jakimś kuriozalnym krajem, w którym konsument kieruje się takim parametrem jak pasteryzacja przy wyborze piwa. To jakby kupować wino w oparciu o to, jaką ma wydajność z hektara dana winiarnia.

  64. Qkiz Mx pisze:

    Przy piwie może tak jest, ale jeśli chodzi o produkty żywnościowe od chłopa czy ze swojego ogródka to jest różnica w jakości i smaku warzyw czy owoców.

  65. jurasek pisze:

    Przeciez to piwo to najgorszy syf

  66. jurasek pisze:

    Niestety to piwo to jeden syf.Piłem to piwo od kilku dobrych lat i nadawało się do spożycia .To co dzisiaj serwuje browar to nadaje się tylko dla świń.I dlatego zakończyłem z tym piwem i z tym browarem.

  67. Bodzio pisze:

    Trafiłem tutaj bo właśnie szukałem odpowiedzi dlaczego popsuł się smak Kasztelana.Faktycznie,może za długo go piję i organizm domaga się czegoś nowego?Tylko czego?Próbowałem już chyba wszystkich marek i tak naprawdę niewiele się różnią.Ale w moich stronach powstało coś nowego i ciekawego,muszę tylko poszukać kierowcy i tam podjechać,bo wydaje mi się to ciekawe :
    http://www.krosno24.pl/informacje.php3?id=6375

  68. sting pisze:

    mimo tego mają dość długi około czteromiesięczny okres przydatności do spożycia. Efekt ten osiągnięto dzięki mikrofiltracji zwanej też filtracją wyjaławiającą. Kończąc wątek braku pasteryzacji dodam od siebie, że nie ma ona znikomy wpływ na smak piwa. Wystarczy porównać niepasteryzowane piwo Miller (dystrybucja KP) z pasteryzowanym Ciechanem czy Noteckim, które wolelibyście wypić? Piwo można zrobić dobrze albo źle, brak pasteryzacji nie pomoże słabemu piwu.

  69. Dariusz Burda pisze:

    Ostatnimi czasy coś mnie podkusiło, nie wiem co do dzisiaj i kupiłem piwo niepasteryzowane marki Okocim. Pewnie dlatego że mój ulubiony sklep zamknięty a w zwykłym sklepie jedyne co nie powodowało odruchu wymiotnego to właśnie to. Brak wymiotów bo nowy design etykiety i brak negatywnych wspomnień. Piwo wypiłem zaraz po skończeniu jednego egzeplarza piwa z Mazur o nazwie Świeże. No i masz babo placek. Przypomniałem sobie dlaczego od ponad 10 lat omijałem szerokim łukiem wszystkie Tyskie, Okocimie, Lechy i inne dziadowstwa. Szczyny z dobrze wymoczoną szmatą od podłogi po sprzątnieciu podstawówki. Dramat. Kto to dopuszcza do sprzedaży a do tego nazywa jeszcze “niepasteryzowane”. Odnosze wrażenie że pasteryzacja wspomnianą szmatą od podłogi jednak nastąpiła.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s